Autor: Różni
Tytuł: 31.10 Halloween po polsku
Wydawnictwo: Self publishing
Opis książki: Eksperymentalny zbiór opowiadań grozy. Ponad 20 polskich autorów, ponad 30 niesamowitych opowiadań. Daj się porwać wyjątkowej atmosferze wieczoru Halloween!...
Ocena: 3-/6
Z „31.10 Halloween po polsku” miałam, jak widzicie, lekką obsuwę. Będzie króciutko, bo i też nie mam zbyt wiele do powiedzenia na temat tego zbioru.
Obiecywałam sobie przeczytać, ale nie nadarzała się okazja,
więc zawsze odkładałam na później i tak minął rok. Pomyślałam, że okres przed
Halloween będzie doskonały na tę właśnie pozycję. Recenzję miałam napisać
właśnie na 31.10. Dlaczego tak się nie stało? Już wyjaśniam.
„Halloween po polsku” to zbiór opowiadań. Krótszych,
dłuższych, o różnej tematyce, wszystko miały jednak łączyć strach i groza.
Niestety, nie było ani strachu, ani grozy, ani nawet dreszczyku emocji.
Niektóre historie, mimo dostrzegalnej iskry niezwykłości, nijak miały się do
Halloween, a im dłużej czytałam, tym bardziej byłam rozczarowana. Owszem,
zdarzały się perełki. Jedną z nich jest opowiadanie Kingi Ochendowskiej „Tajemnica
Albionu”. Doskonale skonstruowane, o uwielbianej przeze tematyce, słowem –
świetne. Problem w tym, że jedno opowiadanie nie ratuje całej książki, a ta
jest po prostu mierna i dlatego miałam problemy z jej przeczytaniem. Nie
wciągnęło mnie ani trochę, do samego końca, mimo różnorodności języka i stylu,
bo w tym przypadku jest naprawdę bogato. Szkoda, tym bardziej, że w projekcie
brały udział znane mi osóbki, których twórczość poznałam wcześniej i wiem, że
stać je na wiele więcej.
Z początku myślałam sobie, że może ogarnęła mnie taka
znieczulica po ostatniej lekturze i jakoś próbowałam się jednak przekonać do „Halloween…”,
ale z drugiej strony dzieło powinno bronić się samo. Jeśli coś jest
przerażające i porywające, to mnie zwyczajnie przerazi i porwie, podczas gdy wyżej
wymieniona nawet mnie nie zaskoczyła. To, co zaskakuje w jej przypadku to na
pewno fakt, że wersję elektroniczną można pobrać za darmo.
Czy sięgnę po kolejną część? Nie wiem. Mam ją w swoich zbiorach, ale póki co nie palę się do jej przeczytania. Może kiedyś, przy okazji kolejnego Halloween.
Czy sięgnę po kolejną część? Nie wiem. Mam ją w swoich zbiorach, ale póki co nie palę się do jej przeczytania. Może kiedyś, przy okazji kolejnego Halloween.
Lekturę mogę polecić tym, którzy lubią krótkie historie,
dopiero zaczynają z powieściami grozy i chcą jakoś wdrożyć się w temat. Myślę,
że w tej sytuacji „Halloween po polsku” sprawdzi się. Ci natomiast, którzy chcą
sięgnąć po tę pozycję, by się przestraszyć i poczuć dreszczyk – odradzam. Może Was spotkać zawód i
rozczarowanie.
