"Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu ma blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień."
Ranking "Top 10" został wymyślony i jest sukcesywnie rozwijany już od ponad roku przez Futbolową na blogu kreatywa.net. Dotychczasowe zestawienia znajdziecie TU.
Moje zestawienie wygląda tak (kolejność w zasadzie bez różnicy ;)):

Harry Potter i Kamień Filozoficzny, John Williams
Jeden z lepszych score’ów. Możliwe, że jestem nieobiektywna, bo HP to moja ukochana seria, ale nawet przeciwnicy Wybrańca muszą przyznać, że muzyka w Harrym jest bardzo chwytliwa i po prostu świetna W końcu chyba wszyscy kojarzą „Hedwig’s Theme” ;)
Zmierzch i Przed świtem, Carter Burwell
Carter Burwell jest niesamowity. Muzyka, którą tworzy, zapiera dech w piersiach i sprawia, że momenty, o których czytaliśmy w książce, na ekranie zyskują jeszcze więcej. „Bella’s Lualaby” to już hicior, że nie wspomnę o „Bella Reborn” (właśnie sobie włączyłam, tak dla przypomnienia, i mam gęsią skórkę). Świetne. Po prostu świetne.
Nietykalni, Ludovico Einaudi
Kto filmu nie widział, niechaj idzie i patrzy, bo jest niesamowity. Podobnie jak towarzysząca nam w czasie oglądania muzyka. Piękna i chwytająca za serce, idealnie oddająca emocje i poruszająca.
Nigdy w życiu!, Maciej Zieliński
Nie ma chyba kobiety, która nie widziałaby „Nigdy w życiu!”. Moim zdaniem nie istnieje tego typu polska produkcja tak bardzo podnosząca na duchu kobiety, które przechodzą rozstanie. Muzyka jest genialna, na bardzo wysokim poziomie. Raz melancholijna i sprawiająca, że razem z Judytą zapadamy się w świat marzeń, innym razem pobudzająca i niemal skoczna. I oczywiście bardzo zapadająca w pamięć.
Saga „Zmierzch” (soundtrack) – ogólnie
Nie będę się rozdrabniać. Artyści, którzy wzięli udział w tym przedsięwzięciu to sama śmietanka. Wiele osób dzięki „scenie baseballowej” i „Supermassive Black hole” poznało Muse, Paramore nagrali świetne „Decode” specjalnie na potrzeby filmu. Palce w tworzeniu soundtracku maczał też sam Edward Cullen ;) No i w końcu która z nas nie zakochała się w „Turning Page” w wykonaniu Sleeping at last?

