piątek, 25 lipca 2014

English Matters nr 47.


Tytuł: English Matters
Wydawnictwo: Colofrul Media
Opis: English Matters to dwumiesięcznik tworzony przez polsko-brytyjski zespół specjalnie dla wszystkich zainteresowanych nauką języka angielskiego. Jego treść stanowią różnorodne artykuły ilustrowane kolorowym materiałem zdjęciowym.
Ocena: -

klik po większe
Ten numer to jeden z ciekawszych, jakie do tej pory miałam okazję przeczytać. Zacznijmy od kategorii This and That, z której dowiemy się między innymi, jak odczytywać ułamki, kąty czy matematyczne symbole, co - nie oszukujmy się - przydaje się w codziennym życiu, szczególnie, jeśli sporo mówimy po angielsku. Znajdziemy tu także inspirujące cytaty i krótką listę produktów, która nie tylko przywołuje na usta uśmiech, ale także upewnia, że English Matters zdecydowanie nie jest czasopismem dla najmłodszych ;)

Gherkin
Kategoria People and Lifestyle to mieszanka różnych artykułów. Home Sweet Home - New Faces of Architecture rozwodzi się na temat nowości w świecie architektury. I tak znajdziemy tu na przykład The Kansas City Library, która wygląda jak wielka półka z książkami, czy też mojego ulubionego Korniszona (Gherkin), który bezustannie przewija się w Sherlocku, a który podobno wywołuje sprzeczne emocje (domyślam się, że chodzi o kształt, który większości na pewno nie kojarzy się z cygarem). Przeczytamy tu też o najwyższych budynkach, a także o tym, jak sprytni ludzie radzą sobie z coraz większą ciasnotą panującą w miastach, czyli o domach na wodzie i mini domkach na kółkach.

Kolejny artykuł w tej kategorii to wywiad z tatuażystą, a w następnym przeczytamy co nieco o Lorde oraz pouczymy się angielskiego, bazując na jej piosence Tennis Court, czyli moja ulubiona i wg mnie jedna z najbardziej efektywnych metod nauki języka.

Kategoria Culture to między innymi artykuł, który wyjaśni nam różnice między "brytyjskim" i "angielskim", serwując przy okazji sporą dawkę historii Wysp. Natomiast dział Language to artykuł, dzięki któremu dowiemy się, po co nam tak naprawdę Native Speaker, gdzie taką osobę znajdziemy, kiedy zacząć szukać i przede wszystkim za ile.

Dział Science to jeden z najciekawszych tekstów w tym numerze. Intelligence: More Than Just a Number - jak sama nazwa wskazuje - udowodni nam, że inteligencja to nie tylko numerek i nie można jej tak naprawdę określić za pomocą jednego testu. Naukowcy wyodrębnili co najmniej dziewięć typów inteligencji, a inteligencja logiczno-matematyczna jest tylko jedną z nich i wcale nie najważniejszą, jak się okazuje. Jestem skłonna zgodzić się z tą teorią, bo mimo że mój wynik testu na inteligencję był dość woski, to sami widzicie jak jest ;P

Royal Pavilion w Brighton
Kategoria Travel to między innymi Malta w pigułce, czyli historia tej urokliwej wyspy, a także krótki przewodnik po miejscach, które warto zobaczyć. Kolejny artykuł w tym dziale opisuje miejsca w Wielkiej Brytanii, które podczas pobytu przeniosą nas w najodleglejsze i najpiękniejsze zakątki kuli ziemskiej, bez potrzeby ruszania się z kraju. I tak udając się do Royal Pavilion w Brighton, poczujemy się jak ja Taj Mahal, a odwiedzając Seilebost Beach w Szkocji, powita nas widok rodem z Malediwów. Autorka tekstu co prawda zasugerowała, że temperatura jest tam znacznie niższa, co pozwoli zaoszczędzić nam na kremie do opalania, jednak nie radziłabym tego robić, bo jak każdy wie, promienie UVA i UVB nic sobie nie robią z temperatury i niszczą naszą skórę tak latem, jak i zimą bez względu na pogodę, więc przez okrągły rok, czy to w Wielkiej Brytanii, czy na Malediwach - krem z filtrem 50 ZAWSZE.

Dział Conversation Matters to tekst Flirting, czyli rozmówki przedstawiające, jak flirtować i jak nie flirtować po angielsku, chociaż moim zdaniem to właśnie ten przykład jak nie flirtować (dialog między panią Corney i panem Bumble z Olivera Twista) okazał się zabawny i całkiem atrakcyjny, cała reszta natomiast jest dość oklepana, szczególnie tzw. pick up lines, na które raczej nie poleci nikt z odrobiną oleju w głowie. Jest tu jednak sporo zwrotów, które na pewno przydadzą się podczas rozmowy z potencjalną randką.

I didn't want either *sniff*
Kategoria Leisure to artykuł o serialach popularnych wśród brytyjskich nastolatków. Na liście figurują między innymi Skins, Misfits, Pamiętniki Wampirów czy Doktor Who, który zyskał miano kultu, co w sumie mnie nie dziwi, bo kto nie kocha Doktora?

Ogólnie rzecz biorąc, numer jest bardzo udany. Cieszy mnie, że Colorful Media wychodzi naprzeciw swoim czytelnikom i na ich prośbę wprowadziło zapis fonetyczny trudniejszych słów. Część artykułów jak zwykle można pobrać w wersji mp3 na stronie wydawnictwa, bądź za pomocą kodu QR bezpośrednio na telefon. Na stronie znajdziemy także listę wybranych słów z tego numeru do pobrania w formacie pdf, a także ćwiczenia. English Matters jak zwykle nie zawiódł. 

piątek, 13 czerwca 2014

English Matters nr 46.


Tytuł: English Matters
Wydawnictwo: Colofrul Media
Opis: English Matters to dwumiesięcznik tworzony przez polsko-brytyjski zespół specjalnie dla wszystkich zainteresowanych nauką języka angielskiego. Jego treść stanowią różnorodne artykuły ilustrowane kolorowym materiałem zdjęciowym.
Ocena: -

Jeśli lubicie uczyć się języka z podręczników i wkuwać słówka na pamięć - dobra Wasza. Kiedy chodziłam do szkoły, sama tak robiłam, bo nie bardzo miałam wyjście, ale jeśli tak jak ja lubicie uczyć się języków, na pewno wiecie już, że nauka przychodzi łatwiej, kiedy połączona jest z rozrywką. Tutaj z odsieczą przychodzi English Matters.

W tym numerze każdy znajdzie coś dla siebie. Przeczytamy tu między innymi o Vanessie-Mae, słynnej skrzypaczce, która na poważnie zajęła się narciarstwem. Miłośnicy nauki dowiedzą się, czy ludziom kiedykolwiek uda się przywrócić do życia dinozaury, a łasuchy przeczytają się co nieco o kuchni molekularnej i jakie może ona nieść ze sobą korzyści. Poruszone zostały też poważniejsze tematy takie prostytucja na świecie i jak radzą sobie z nią poszczególne kraje; jak Wielka Brytania radzi sobie z ludźmi na zasiłku i jak weryfikuje, czy osobom tym zasiłek faktycznie się należy (ten artykuł może godzić w serca wielu Polaków (ale nie tylko!)). Natomiast ci, którzy pierwszą podróż samolotem mają wciąż przed sobą, dowiedzą się, jakie zasady obowiązują na pokładzie.

W kategorii People and Lifestyle przeczytamy o przewadze współpracy nad rywalizacją. Konkretny artykuł, który jest w stanie otworzyć ludziom oczy na problem, jakim jest rywalizacja między innymi w szkole. Stąd, jak wiadomo, niedaleko do depresji, a co tu mówić o wolnym czasie poświęconym na rozwijanie własnych zainteresowań. 

Rubryka Culture serwuje nam artykuł o Elżbiecie I, która nigdy nie patrzyła biernie na losy swego kraju i która mogłaby być wzorem do naśladowania dla niejednego mężczyzny w dzisiejszych czasach. Nie zabraknie też dawki mitologii nordyckiej, która dzięki filmowi "Thor" (a tak naprawdę dzięki Lokiemu, nie oszukujmy się ;P) zyskała spore zainteresowanie.

Warto wspomnieć też o kategorii Language, w której w tym numerze przeczytamy o onomatopejach, a także gdzie, kiedy i jak je stosować. Artykuł szczególnie przydatny, jeśli próbujecie swoich sił w pisaniu w języku angielskim.

Ogólnie rzecz biorąc, numer bardzo udany. Artykuły ciekawe i na czasie. Taką naukę języka lubię. 


Czasopismo miałam możliwość przeczytać dzięki wydawnictwu Colorful Media.


sobota, 17 maja 2014

Magdalena Rewers - Tajemnice. W mroku miasta


Tytuł: Tajemnice. W mroku miasta
Autor: Magdalena Rewers
Wydawnictwo: e-bookowo
Opis: Porywający romans grozy na miarę amerykańskiej klasyki gatunku.Ktoś powie: znowu wampiry. A jednak to nie taki zwykły romans grozy. To fascynująca, wielowątkowa powieść z wartką akcją o podłożu kryminalnym i plastycznym wątkiem erotycznym, której niewątpliwym atutem dla polskiego czytelnika jest czas i miejsce akcji.
Ocena: 5.5/6

Co może mieć wspólnego seksowny wampir z tysiącem lat na karku i szara, zaniedbywana przez męża myszka w średnim wieku? Wydawałoby się, że nic. Bogusław prowadzi spokojne, monotonne wręcz życie kierowcy nocnej taksówki. Odkąd wampiry przestały żywić się bezpośrednio na ludziach, jedynego dreszczyku emocji dostarcza mężczyźnie Leon, młody, rezolutny krwiopijca, któremu nie straszne humory Sławka. Sytuacja zmienia się, kiedy jadąc poznańskimi ulicami, stary wampir omal nie potrąca zamyślonej kobiety wchodzącej mu tuż przed maskę auta. Wściekły kierowca daje jej reprymendę, jednak ta, zamiast odszczeknąć się, dziękuje Bogusławowi za to, że udało mu się w porę wybrnąć z sytuacji. Taka postawa intryguje mężczyznę i choć Kaśka w ferworze obowiązków zapomniała o całym zdarzeniu w chwilę później, Bogusław nie jest w stanie, poniekąd przeczuwając, że jego życie ulegnie diametralnym zmianom. Od tej chwili Kaśka nigdy tak naprawdę nie opuszcza jego myśli, a przypadkowe spotkanie w dyskotece tylko wzmaga obsesję wampira. Czy tym dwojgu będzie kiedykolwiek dane być ze sobą? Czy Kaśka zrezygnuje z życia w nieudanym małżeństwie na rzecz własnego szczęścia? Czy Bogusław zdecyduje się zawalczyć o kobietę swych marzeń, mimo tak niepewnych dla Rodzaju czasów?

Na informację o „Tajemnicach…” natrafiłam zupełnie przypadkiem na serwisie Chomikuj.pl. Bardzo dobre opinie sprawiły, że skontaktowałam się z autorką i w ten sposób książka trafiła w moje łapki. Przyznam szczerze, że mimo iż książka została odebrana bardzo pozytywnie, a ja bardzo chciałam ją przeczytać, miałam pewne wątpliwości. No bo znów wampiry i znów romans. A jak wampiry i romans, to i główna bohaterka, która jest zapatrzona w siebie i głupia jak but, a sami wiecie, jak ja uwielbiam takie postaci. Nie zrozumcie mnie źle, ja uwielbiam wampiry i romanse paranormalne, ale przeczytałam ich już tyle, że ciężko nie dostrzec tego samego, utartego schematu. Do tego całość osadzona w polskich realiach, a to zwykle oznacza szaroburą scenerię i wszechobecne marudzenie i trochę mi się to wszystko gryzło. Wystarczyło jednak przeczytać kilka stron i już wiedziałam, że stereotypy mogę sobie wsadzić w kieszeń, jest to bowiem powieść dojrzała i na naprawdę światowym poziomie, przy której chowają się wszystkie te amerykańskie czytadła. 

Jest ciekawie, intrygująco i inaczej niż zwykle, bo oto dostajemy bohaterkę w średnim wieku, która będąc w cieniu atrakcyjnego męża i jego zawodowych sukcesów, całkowicie poświęca się opiece nad dwójką dzieci i dorzucaniu drwa do domowego ogniska. Małżonek nie szczędzi Kaśce gorzkich epitetów i kąśliwych uwag na temat jej sylwetki, a ona, z racji łagodnego usposobienia, pozwala mu na to, ale tylko do czasu. Małżeństwo w końcu rozpada się, a kobieta mimo trudnej sytuacji staje na nogi i powoli wychodzi na prostą.

Strasznie polubiłam Kaśkę. Nareszcie dostałam konkretną babkę, której daleko do ideału, a nie Mary Sue. Cieszy mnie, że moja imienniczka nie okazała się tępym klocem, a rezolutną i ogarniętą babką. Kaśka jest kochaną matką, której relacja z dziećmi jest wręcz rozczulająca. Kaśka przeżywa różnorakie rozterki, ale żadna z jej decyzji nie bierze się znikąd. Nawet jej kompleksy są racjonalnie uzasadnione, co zresztą potwierdzi każda kobieta z kompleksami Na szczęście resztki Kasinej pewności siebie ratuje Bogusław, który traktuje kobietę niczym boginię i czytając o nich, nie raz zdarzyło mi się kwiknąć i zapowietrzyć. Przykład Kaśki w sumie daje nadzieję. Nadzieję na to, że nigdy nie jest za późno, żeby się zakochać i że miłość zdarza się nie tylko młodziutkim, wypacykowanym modelkom Victoria’s Secret.

Podobało mi się też, że autorka nie starała się na siłę osadzać realiów w jakimś amerykańskim mieście, tylko zdecydowała się na nasz Poznań. Dzięki temu czujemy pewną więź z bohaterami, jesteśmy świadomi, że oni tak jak my mówią w tym samym języku czy robią zakupy w tych samych marketach. Poza tym „Tajemnice…” to nie tylko dobra książka, ale też całkiem niezła wycieczka po Poznaniu i kiedy kolejny raz odwiedzę to miasto, chętnie przejdę się uliczkami, którymi chadzali bohaterowie powieści.

Jeśli chodzi o kwestie techniczne, to też w zasadzie nie mam nic do zarzucenia. Dialogi mogłyby być nieco bardziej wyluzowane, ale poza tym wszystko jest naprawdę cacy i dopięte na ostatni guzik. Akcja jest konkretnie rozwinięta, nie pędzi, ale też nie dłuży się w nieskończoność, dzięki czemu ciężko oderwać się od czytania. Język, jakim operuje autorka, jest godny podziwu. Plastyczny i szalenie bogaty, wiele można się nauczyć. Tak naprawdę dopiero rozmowa z autorką dała uświadomiła mi, jaka to jest ciężka robota umieć sklecić słowa w taki sposób, żeby to brzmiało dobrze. Wyobrażałam sobie siebie siedzącą przed Wordem, próbującą zapisać swoje pomysły w taki, a nie inny sposób i za każdym razem zadawałam sobie pytanie „jak, do cholery, ona to robi?”. No mnie do poziomu Magdy Rewers w każdym razie bardzo daleko, ale w jej przypadku widać, że jest to pasja i warsztat wypracowywany przez lata.

Już nie mogę się doczekać kolejnych tomów. Wiem, że jeszcze trochę trzeba będzie poczekać, ale dostałam cynk od samego źródła, kiedy mniej więcej mogę spodziewać się drugiej części.

Komu polecam? Naprawdę wszystkim. Warto zapoznać się z tą powieścią nawet, jeśli nie jesteście fankami gatunku (zakładam, że to literatura głównie kobieca, ale jeśli któryś z panów lubi romans paranormalny, również powinien się skusić!), bo „Tajemnice…” są dowodem na to, że literatura polska, jeśli napisana przez odpowiednią osobę, w niczym nie ustępuje literaturze zagranicznej i warto sięgać po nią częściej.

Seria "W mroku miasta":

1. Tajemnice ←
2. Cienie
3. Szepty

Książkę miałam możliwość przeczytać dzięki uprzejmości autorki, którą ściskam i serdecznie pozdrawiam :)


poniedziałek, 5 maja 2014

Jakim jestem czytelnikiem?

"Jakim jestem czytelnikiem?", czyli kolejna blogowa zabawa. Głównie chodzi o to, żeby zastanowić się nad swoim czytelniczym żywotem i dojść do pewnych konkluzji. Następnie wypisać je w poście, najlepiej w punktach, coby było czytelniej. Do zabawy zostałam niezaproszona przez Łukasza z Paragrafu 22 i pół (zostałam zaproszona dopiero jak się upomniałam, więc nie wiem, czy to się liczy jako zaproszenie, czy nie :P). Oczywiście będę zrzynać z innych blogów, bo jestem leniwa i niezbyt kreatywna, a chcę wziąć udział w zabawie :D

  • jestem leniwa, potrafię nie czytać całymi miesiącami, narzekać, że mam pierdyliard książek do przeczytania, a potem nie wziąć żadnej do ręki przez kolejne dwa miesiące, jednak jak już się wezmę, to połykam w całości;
  • czytam wszystko, co podleci, o ile jest naprawdę dobre; nie mam ulubionego gatunku, bo po co się ograniczać?
  • jestem masochistycznym molem książkowym; lubię książki, które niszczą mnie fizycznie i psychicznie; lubię, kiedy wyciskają ze mnie łzy, mimo że oczy mam już opuchnięte tak bardzo, że ledwie widzę; im bardziej książka mnie zmiażdży, tym większe szanse na wyższą ocenę (p.s. znacie takie książki? chętnie przeczytam);
  • mam uczulenie na durne postacie kobiece; nienawidzę utartego schematu romansów paranormalnych, w których to główna bohaterka zwykle jest przepiękna (i z reguły albo jest tego bardzo świadoma, albo całe życie czuła się szarą myszą i dopiero jej ukochany wampir/zmiennokształtny/cokolwiek uświadamia jej, jaka jest cudowna), inteligentna i dowcipna (tutaj też bym polemizowała); rzadko jestem w stanie sięgnąć po kolejną część serii, w której występują takie "drapieżne" (lolol) Mary Sue;
  • kocham książki, ale w sumie nie mam ich wiele (takich namacalnych przynajmniej).
trochę na ścianie
(Tak tak, to jest Zmierzch... i Baśniobory. No i mini encyklopedie, żeby nie było :P)

 trochę na jednej półce...
(Brakuje mi tu jakichś sześciu książek Piekary i nie sądzę, żeby jeszcze do mnie wróciły

... i trochę na drugiej

całkiem sporo mam też tutaj

najwięcej jednak książek mam chyba tu, na komputerze, mimo że na komputerze nie czytam w ogóle
(46 folderów, 234 książki, większość nieprzeczytana)

Brawa dla mnie za bardzo udane zdjęcia, jestem miszcz :D (klik po większe, baj de łej)
  • jeśli miałabym wybierać między audiobookiem, ebookiem i książką, to brałabym ebooka; lubię książki w formie tradycyjnej, ale kiedy przychodzi mi przeczytać sześciuset stronicowe (to się w ogóle pisze łącznie czy osobno? :/) cacko, to robi się problem, bo z takim kolosem na boczku już się w łóżku nie położę; audiobooków natomiast nie słucham wcale, bo to dla mnie jakieś dziwaczne i mimo że podobał mi się audiobookowy Mordimer (posłuchałam odrobinę u brata), to jednak się nie przekonam, więc z trzech powyższych wygrywa u mnie ebook;
  • czytam więcej zagranicznej literatury niż polskiej, ale to tylko dlatego, że u nas dobra jest praktycznie tylko fantastyka, inne gatunki są raczej przeciętne (aczkolwiek jestem otwarta na propozycje :D)
  • czytanie w czasie jedzenia nie jest dla mnie czymś niewybaczalnym, powiedziałabym raczej, że to przyjemne z pożytecznym i oszczędność czasu; czytam też podczas mycia zębów, w autobusie, w poczekalni, gdzie tylko mnie natchnie;
  • jak już kupuję książki, to najczęściej zdarza mi się to robić w Biedronce, Stokrotce czy też innym markecie, bo nie kupić książki za dychę to grzech;
  • ilość książek, które chcę przeczytać, wywołuje u mnie straszny niepokój i lekką depresję, bo poniekąd liczę się z tym, że nie przeczytam ich wszystkich, a mimo to nabywam kolejne;
  • nie odwiedzam bibliotek; nie lubię nieswoich książek, nie lubię terminów, poza tym biblioteka w mojej maleńkiej mieścinie jest bardzo uboga (prawdopodobnie dlatego, że na palcach jednej ręki można policzyć osoby, które faktycznie czytają)
  • zawsze doczytuję książki do końca, nawet jeśli mi się nie podobają
Jeszcze raz bardzo dziękuję Łukaszowi za to, że o mnie myślał :D Do zabawy nominuję Dwojrę, Varię i Piotra oraz wszystkich, którzy mają ochotę wziąć udział. Podlinkujcie tylko posta w komentarzu, to wpadnę i Was poczytam ;)

Skoro już wysmarowałam taki luźniejszy post, to od razu podzielę się z Wami kilkoma piosenkami, które się mnie przyczepiły. Proszę bardzo: 

 

piątek, 25 kwietnia 2014

Krzysztof Spadło - Marzyciele i pokutnicy


Tytuł: Marzyciele i pokutnicy
Autor: Krzysztof Spadło
Wydawnictwo: Novae Res
Opis: "Marzyciele i pokutnicy" to zbiór dziesięciu opowiadań, których akcja została osadzona w znanej nam z codzienności współczesnej Polsce. Jednak świat przedstawiony posiada swoje drugie, mroczne i nieznane większości oblicze. Bo przecież skąd możemy wiedzieć, że człowiek którego przed chwilą minęliśmy w sklepie lub na przejściu dla pieszych nie jest tym, który wynalazł maszynę czasu i właśnie planuje udać się w przeszłość, żeby zmienić losy ludzkości? A może chłopiec biegnący z naprzeciwka w zawadiacko przekrzywionej czapeczce bejsbolowej jest kimś zupełnie innym niż z pozoru nam się wydaje? Być może kryje w sobie straszliwą tajemnicę?
Ocena: 3/6

Często zastanawiamy się, czy wiodąc przeciętne życie i mieszkając w polskim mieście na szarym blokowisku mamy szansę na to, żeby spotkało nas jeszcze coś ekscytującego. Coś, co oderwie nas od realiów, w jakich żyjemy i sprawi, że życie nabierze sensu, że nasze mniejsze lub większe porażki zostaną w jakiś sposób wykasowane i zaczniemy wszystko od nowa, z czystym kontem. Bohaterowie "Marzycieli i pokutników" wiodą żywot taki sam, jak większość Polaków. Większość z nich ma pracę, z której nie jest do końca zadowolona; rodzinę, która wchodzi na głowę, a także mnóstwo żalu do samych siebie o niezrealizowane marzenia z młodości. Każdego z nich jednak spotyka coś, co odmienia ich życie na zawsze. Coś nie do końca z tej ziemi. Coś, czego nie da się w logiczny sposób wytłumaczyć.

"Marzyciele i pokutnicy" to zbiór dziesięciu opowiadań. Każde z nich traktuje o czymś innym i celuje w różne grupy społeczne, jednak wszystkie łączy wątek paranormalny, a także przewijająca się tu i ówdzie czerwona ciężarówka, której historię poznajemy już w pierwszym opowiadaniu. Na końcu każdej historii znajdziemy przypis od autora, który wyjaśnia nam, co zainspirowało go do napisania tego w taki akurat sposób i skąd czerpał swoje pomysły. 

Szczerze powiedziawszy mam bardzo mieszane uczucia. Na dziesięć opowiadań podobały mi się jedynie dwa - "Przewoźnik" oraz "W imię Twoje". Były pomysłowe, dopracowane i w miarę zaskakujące. Po ich przeczytaniu pokiwałam głową z podziwem, ba! opowiedziałam je nawet rodzicom, którzy też byli pod wrażeniem, bo te historie okazały się strzałem w dziesiątkę. Reszta albo mnie znudziła, albo nie wywarła większego wrażenia, albo zakończenie było kiepskie, albo zwyczajnie mnie zmierziło. Znalazło się kilka opowiadań z niesamowitym potencjałem ("Niepokorni", "Kopacze"), które kończą się szybko i bez jako takiej pompy, której się spodziewałam. Znalazły się też takie, w których odniosłam wrażenie, że kobieta jest dla autora czymś w rodzaju podgatunku. Jeśli kogoś trzeba obśmiać, zmieszać z błotem, zwalić winę za całe zło świata - najlepiej posłuży do tego kobieta. Okropnie mi się taki zabieg nie podoba. Kobieta znów została wsadzona w jakieś śmieszne ramy, w których spełniona może czuć się li i jedynie mając męża i gromadę dzieci ("Dzięki temu obudziła się w niej dusza prawdziwej kobiety, chciała mieć własny dom, kochającego męża, dzieci i czuć się szczęśliwa" - Niepokorni), w zamian otrzymując wieczne niezadowolenie ze strony współmałżonka, co oczywiście nie jest jego winą, bo on jest mężczyzną i musi przeżywać przygody, a ona, baba jedna, przeszkadza mu tylko.

Miałam nadzieję na konkretne, surrealistyczne opowiadania, a dostałam taką trochę gorzką pigułkę. Nie twierdzę jednak, że jest to zła książka. Pomysły na wszystkie te historie są naprawdę niezłe, żałuję jedynie, że wykonanie nie do końca przypadło mi do gustu. 

Komu polecam? Osobom, które mają ochotę przeczytać coś lekkiego, polskiego, paranormalnego, momentami zakrawającego o horror, a które niezbyt przejmują się rolą kobiet w naszym zdominowanym przez mężczyzn świecie.


Książkę miałam możliwość przeczytać dzięki uprzejmości Pana Krzysztofa Spadło, który jest niesamowicie miłą osobą i którego pozdrawiam (a także mam nadzieję, że nie obrazi się na mnie za niezbyt przychylną recenzję).

linkwithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...