środa, 26 grudnia 2012

Zatrzymaj się

Dzisiaj znów nie będzie recenzji. Będzie za to coś znacznie ciekawszego. Zatrzymajcie się na moment i kliknijcie w grafikę.


Jeśli macie ochotę, podajcie dalej :)

niedziela, 23 grudnia 2012

Wesołych świąt, kochani!


Chciałabym Wam wszystkim życzyć cudownych świąt. Tym, którzy nie obchodzą - żeby ten czas mógł być tym, kiedy zwolnicie odrobinę, odpoczniecie od szkoły, pracy i odprężycie się. Tym, którzy nie czują magii świąt - obyście, jeśli nie teraz, to w niedalekiej przyszłości, spędzali je w takim gronie, które będzie napawało Was szczęściem i radością, żebyście znów mogli poczuć, jak magiczny potrafi być ten czas. Całej reszcie życzę, aby te święta były radosne, spędzone w gronie najbliższych, w cudownej atmosferze. No i oczywiście bogatego Mikołaja :)



Wesołych Świąt! :)




piątek, 21 grudnia 2012

KONIECŚWIATAOMG!

Jak wiadomo wszem i wobec, kalendarz Majów kończy się dziś (miejmy nadzieję, że istnieli Czerwcowie i też mieli jakiś kalendarz, może pożyjemy trochę dłużej, a jeśli nie - cóż...). Z okazji tego szczególnego dnia, postanowiłam skrobnąć jakiś post.


POOF! 

Nie, nie. To nie będzie tak wyglądało. Byłoby zbyt pięknie, zbyt lekko, łatwo i przyjemnie, a że ludzkość lubi sobie utrudniać (nawet, jeśli idzie o apokalipsę), to czemu nie pofantazjować odrobinę? Wg mnie najpierw będzie tak:


W efekcie czego oczom Waszej cioci z Wąchocka, chcącej wyjrzeć przez okno, by poplotkować z sąsiadką z okna obok, ukaże się taki oto widok:

Party Hard

Niezbyt optymistycznie, co? No ale co zrobić?


I podczas gdy Wy wszyscy będziecie rozpaczać, ja:

Forever tumblin'

Ale skoro do 18:00 mamy jeszcze chwilkę, bawmy się i tańczmy, jakby jutra miało nie być (he he he)


I jeśli wszystko dobrze się skończy, wszyscy otworzymy szampana i będziemy cieszyć się jak dzieci


A potem pójdziemy spać albo, w moim przypadku, reblogować.

Bez odbioru :D

środa, 19 grudnia 2012

W międzyczasie...

Ten post będzie taką trochę "zapchajdziurą" :D Kolejna recenzja pojawi się dopiero po świętach, bo:

  • nie mam czasu na czytanie ;< lepię uszka, gotuję bigosy i barszcze, natomiast pierniczki prześladują mnie już nawet we śnie
  • wciąż trzyma mnie jeszcze rozemocjonowanie po "Ostatniej spowiedzi"; naprawdę, w życiu nie spodziewałam się, że jeszcze cokolwiek wywoła we mnie tyle różnych odczuć i zwyczajnie ciężko przejść mi nad tym do porządku dziennego i zabrać się z zaangażowaniem do kolejnej książki

Ale żeby nie było Wam smutno, pokażę Wam coś, co znalazłam w sieci. Jak wiemy każdy kocha serię "50 shades" ("każdy"... he he he :D). Jak się okazuje, dla fanów He-Mana też coś się znalazło. "50 twarzy Posępnego Czerepu" (?!) już w księ... nie, jednak nie. Nie kupicie go w księgarniach. Przykro mi.




Nawet "Masters of the Universe" się zgadza :D Pani James, pani się przyzna, że pani bezczelnie zerżnęła pomysł z He-Mana!

Trzymajcie się ciepło ;)

piątek, 14 grudnia 2012

Christmas Tag!






Nikt mnie nie zaprosił, więc wpraszam się sama, korzystając z otwartego zaproszenia blogerów :D







Pytania, na które wypadałoby odpowiedzieć ;) :

1. Kiedy zaczynasz przygotowania do Bożego Narodzenia?
2. Posiadasz kalendarz adwentowy?
3. Jakie są Twoje ulubione filmy świąteczne?
4. Czy masz jakieś wesołe wspomnienia świąteczne?
5. Jak wygląda Boże Narodzenie w Twoim domu?
6. Co najbardziej lubisz w Świętach Bożego Narodzenia?
7. Czy masz jakieś tradycje świąteczne?
8. Jakie są Twoje ulubione piosenki świąteczne?
9. Jaką będziesz mieć choinkę w tym roku?
10. Jaki jest twój ulubiony zapach świąteczny?
11. Jaki kolor lampeczek choinkowych lubisz najbardziej?
12. Odliczasz dni do świąt?
13. Ulubiony zimowy lakier do paznokci?
14. Ulubiony zimowy napój?
15. Jak wygląda twój pokój podczas okresu świątecznego?

1. Kiedy zaczynasz przygotowania do Bożego Narodzenia?
Zwykle kilka dni przed świętami. Wtedy zaczyna się latanie po sklepach, krzyki i zgrzytanie zębami, bo przecież nie zdążymy. Tak jest co roku i nie sądzę, żeby się zmieniło ;)

2. Posiadasz kalendarz adwentowy?
Wprawdzie dostałam jeden, ale oddałam młodszej siostrze. Trochę rozpusty jeszcze nikomu nie zaszkodziło :P

3. Jakie są Twoje ulubione filmy świąteczne?
Oczywiście "Kevin". Uwielbiam "Holiday", jestem totalnie zakochana w tym filmie, mimo że może wydawać się nieco płytki i infantylny. Odkąd pamiętam, oglądamy z rodzicami "Opowieść wigilijną", ale tę wersję z lat siedemdziesiątych, moim zdaniem ta właśnie jest najlepsza.

4. Czy masz jakieś wesołe wspomnienia świąteczne?
Pamiętam, jak w domu było naprawdę cienko z pieniędzmi, a mimo wszystko i tak dostaliśmy po torbie słodyczy i jakiś drobiazg do tego. Pamiętam, że wtedy to były takie święta, kiedy mimo wszystko naprawdę czułam tę atmosferę i co roku za tym tęsknię.

5. Jak wygląda Boże Narodzenie w Twoim domu?
Od kilku lat nie wygląda to najlepiej, więc nie ma co nawet opowiadać ;)

6. Co najbardziej lubisz w Świętach Bożego Narodzenia?
Atmosferę. Świece. Śmiechy. Uściski.

7. Czy masz jakieś tradycje świąteczne?
Nie sądzę, żeby moje święta różniły się czymkolwiek od świąt w innych domach. Zwykle siadamy do kolacji, potem prezenty i chwila odpoczynku, staramy się pójść na pasterkę, a po pasterce rodzice idą spać, a ja idę czytać ;)

8. Jakie są Twoje ulubione piosenki świąteczne?
Chyba nikogo nie zaskoczę, jeśli powiem, że "Last Christmas"? :D Uwielbiam "Silent Night" Binga Crosby i jeszcze "All I want for Christmas is New Years Day" Hurts.

9. Jaką będziesz mieć choinkę w tym roku?
Żywą i pewnie tak pstrą, że nie będę mogła na nią patrzeć, ale niech się tata nacieszy :P

10. Jaki jest twój ulubiony zapach świąteczny?
Uwielbiam zapach pierniczków. I pierogów z kapustą i grzybami :D

11. Jaki kolor lampeczek choinkowych lubisz najbardziej?
Białe, malutkie lampki to najpiękniejsza rzecz na choince. Wyglądają jak gwiazdy.

12. Odliczasz dni do świąt?
Nie. Odliczam dni do ich końca.

13. Ulubiony zimowy lakier do paznokci?
Rzadko maluję paznokcie, więc się nie wypowiem :P

14. Ulubiony zimowy napój?
Czerwone półwytrawne wino (liczy się?)

15. Jak wygląda twój pokój podczas okresu świątecznego?
Naprawdę staram się, żeby był czysty. Ale na staraniach zwykle się kończy :P

Do zabawy zapraszam:
i każdą osobę, która ma ochotę wziąć udział w zabawie :) ale nie że tam z grzeczności, tylko na serio, czujcie się przeze mnie oficjalnie zaproszeni i odpowiadając na pytania, napiszcie, że zostaliście zaproszeni do zabawy przeze mnie :)

czwartek, 13 grudnia 2012

Nina Reichter - Ostatnia spowiedź. Tom I



Tytuł: Ostatnia Spowiedź. Tom I
Autor: Nina Reichter
Wydawnictwo: Novae Res
Opis książki: Pełna napięcia, romantyczna opowieść o miłości w szponach show biznesu.Poznaj tom I cyklu Ostatnia spowiedź.
Bradin Rothfeld jest dziewiętnastoletnim rockmanem. Kobiety w całej Europie wzdychają do jego brązowych oczu i cudownej, niemal dziewczęcej urody. Wracając z trasy koncertowej Brade spóźnia się na przesiadkę i spędza noc na opustoszałym lotnisku. Jeszcze nie wie, że będzie to najdziwniejsza noc w jego życiu. Spotyka wtedy Ally Hanningan. Tajemniczą Amerykankę, która go nie rozpoznaje. Spędzają ze sobą kilka magicznych, niezapomnianych godzin. A późnej wspaniała noc się kończy.
I oboje już wiedzą, że nie spotkają się więcej.
Nigdy więcej.
Bo zbyt mocno czują, co rodzi się między nimi.
Ocena: 5.9/6 


Na początek trochę prywaty. Naprawdę ktoś powinien mnie kiedyś zdzielić w łepetynę i zabrać komputer, kiedy czytam książkę, bo jak zaczynam grzebać w Internecie na temat tego, co akurat czytam, rzeczy, których się dowiaduję, potrafią wpłynąć na moje podejście do lektury i odebrać radość czytania. Mimo wszystko postaram się udawać, że nie wiem tego, co wiem i spróbuję napisać moje przemyślenia na temat tej książki, jakby te informacje nie istniały. To jednak wcale nie przeszkadza mi pociągać nosem i cicho szlochać.

Allison Hanningan poznajemy w chwili, gdy właśnie ukończyła szkołę średnią i wraca ze Stanów do Francji, w której spędziła większość życia. Tu ma przyjaciół, rodzinę i chłopaka. Teraz Ally planuje dalszą przyszłość na studiach prawniczych. Wszyscy są z niej dumni, każdy jest szczęśliwy… poza samą zainteresowaną. W drodze do domu, następują pewne komplikacje. Samolot, którym Allison leci ze Stanów, w których spędziła ostatnie trzy lata, ma spore opóźnienie, dlatego dziewczyna zmuszona jest przeczekać całą noc na opustoszałym lotnisku. Kiedy z nudów dziewczyna wychodzi zapalić, ognia użycza jej tajemniczy młody chłopak o androgynicznej, acz bardzo urzekającej urodzie. Spędzają razem kilka niezapomnianych godzin, ale wtedy jeszcze nie wiedzą, co ich czeka. Kim okaże się tajemniczy Bradin? Ally podąży za sercem czy za rozumem? Do kogo nareszcie uśmiechnie się los?

Zauważyłam, że ostatnimi czasy wydawnictwa z upodobaniem wydają książki, które początkowo były fanficami. Czy to dobrze? Uważam, że tak, pod warunkiem, że fanfic jest dobry, a „Ostatnia spowiedź” zdecydowanie do tej kategorii się zalicza. Mamy okazję poznać mnóstwo utalentowanych (czasem odrobinę mniej) osób, które dzięki wydawcom mogą naprawdę rozwinąć skrzydła. Nina Reichter skorzystała z okazji i bardzo dobrze zrobiła. Tak sobie, jak i nam – czytelnikom.

Postacie stworzone przez Reichter są jak najbardziej charakterne i różne, co bardzo mi się podoba, łatwo tu jednak popaść w przesadę i autorka, niestety, momentami zapędziła się aż za bardzo, jednak nie mam jej tego za złe. W ostatecznym rozrachunku wykreowane przez nią postacie nie są bezpłciowe i nijakie, każdą cechują jakieś konkretne zachowania i motywy działania.

Fabuła  jest jak najbardziej porywająca, a wydarzenia praktycznie nierealne i wręcz bajkowe, a niektóre sytuacje wydawały się wyjątkowo infantylne, ale kim bym była, gdybym nie poddała się ich urokowi? Przecież właśnie za to kochamy książki. Jest miłość, jest niepewność, jest intryga i tragedia – jest wszystko, czego od zawsze szukam w tego typu książkach i co tak rzadko udaje mi się znaleźć.

Język, jakim operuje autorka to coś nieprawdopodobnego. To jest zwyczajnie piękne. Takie właśnie słowa pragną czytać kobiety – piękne.  Czasem podniosłe i patetyczne, chwytające za serce, czułe, ciepłe, wypowiadane szeptem, a jednocześnie tak głośne od zawartych w nich emocji. Czasem jednak gorzkie i pełne jadu, zawistne i mącące spokój, a taka mieszanka to wyjątkowo łatwopalny i bardzo wybuchowy materiał.

Jeśli nadal nie umiecie odpowiedzieć na pytanie, czy mi się podobało – PODOBAŁO SIĘ. Ogromnie się podobało. Czy przeczytam kolejny tom? Już nie mogę się go doczekać. Mam nadzieję, że do tej pory emocje związane z „Ostatnią spowiedzią” trochę opadną, bo książka wywołała w mojej głowie niemałe zamieszanie. Mam nadzieję, że wspomnienia z nią związane zatrą się odrobinę, bo kiedy ściągnę ją z półki i przeczytam raz jeszcze, zanim sięgnę po kolejną część, chcę mieć taką samą radość, jaką miałam przez te ostatnie dwa dni. Niechaj więc wieść się niesie, a Wy, moje drogie, które to czytacie, nie opierajcie się Bradinowi, kochajcie go, drugiego takiego nie ma i nie będzie.

 „Bradin był delikatnością. On cały i wszystko, co było w nim.”

Komu polecam? Wszystkim osobom, które tak jak ja, szukają w książce o miłości tego „czegoś”, co chwyci je za serce i już nigdy nie puści, bo nie ma co się oszukiwać – taka książka już się nie powtórzy… „bo nie ma najmniejszej szansy na powtórzenie rzeczy tworzących zupełność”...

Ostatnia spowiedź. Tom I. ←
Ostatnia spowiedź. Tom III.

środa, 12 grudnia 2012

Brandon Mull - Baśniobór


Autor: Brandon Mull
Tytuł: Baśniobór
Wydawnictwo: W.A.B.
Opis książki: Kendra i Seth zostają wysłani na dwa tygodnie do dziadka. I wcale nie są zadowoleni. Na przywitanie dostają mnóstwo przestróg. Dzieci nie mają pojęcia, że ten dziwny staruszek jest strażnikiem tajemniczego Baśnioboru. W pilnowanym przez niego lesie żyją ze sobą w zgodzie zachłanne trolle, figlarne satyry, zgryźliwe czarownice, psotne chochliki i zazdrosne wróżki. Rodzeństwo, zlekceważywszy zakazy dziadka, uwalnia groźne siły zła, którym teraz trzeba stawić czoło. By uratować rodzinę, Baśniobór, a może nawet cały świat, Kendra będzie musiała zdobyć się na to, czego obawia się najbardziej...
Ocena: 5/6

Co byś zrobił, gdyby nagle okazało się, że mimo otwartych szeroko oczu, pozostawałeś ślepy na to, co dzieje się wokół Ciebie? Co, gdyby wizyta u niezbyt lubianych dotąd członków rodziny zmieniła Twoje życie o sto osiemdziesiąt stopni, a łyk mleka wywrócił świat do góry nogami? Co, gdyby motyle okazały się maleńkimi wróżkami, a to, co pluska w jeziorze i chybocze kajakiem, którym płyniesz, było tak naprawdę złośliwą nimfą?

Na te i inne pytania odpowiedzą Kendra i Seth, rodzeństwo, które pod nieobecność rodziców zwiedzających Skandynawię, przebywa w posiadłości niezbyt lubianych przez siebie dziadków. Już na początku pobytu Stanley Sorenson ustala zasady i wytycza wnukom granice, pozostawiając do ich dyspozycji pokój zabaw, w którym umieszcza serię zagadek. Jedną, i najważniejszą z nich, jest „Dziennik sekretów”, po którego otworzeniu oczom Kendry ukazują się… puste strony. Dziewczynka jest zawiedziona. Jednak na ostatniej stronie odnajduje informację, która sprawi, że życie Setha i jej zmieni się nieodwracalnie. Rodzeństwo w końcu zacznie dostrzegać świat taki, jakim jest naprawdę, niejednokrotnie jednak staną w obliczu ogromnego niebezpieczeństwa. Wkrótce bowiem nadejdzie Noc Kupały, granice dwóch światów zatrą się, a wtedy wydarzyć może się wszystko.

„Baśniobór” to książka dokładnie taka, jaką pragnęłam przeczytać. Zupełnie odrealniona, ukazująca kompletnie inny świat, wnosząca w życie dzieci odrobinę magii, ukazująca każdą drobną rzecz jako zaczarowaną. Chyba nic tak bardzo nie zachęci najmłodszych do picia mleka jak „Baśniobór”.
   
Jest to książka pełna rodzinnego ciepła, ukazująca potęgę miłości i szczerych intencji. Mówiąca o tym, że posłuszeństwo i skrucha zawsze zostaną nagrodzone, a butność może nieść za sobą straszliwe konsekwencje. Pokazującą przewagę dobra nad złem.

„Baśniobór” przede wszystkim cechuje lekkość języka, w końcu to książka dla dzieci. Znajdą się jednak wyrażenia, z którymi najmłodsi niekoniecznie sobie poradzą (np. ameboidalny). Autorowi zdarzyło się również gdzieniegdzie popełnić głupawy dialog, natomiast Seth ze swoim ciągłym „ja chcę!” stawał się denerwujący, jednak wybaczam mu, bo w ogólnym rozrachunku polubiłam i jego.

Cały świat przedstawiony przez Mulla jest urzekający. Mnogość istot prosto z bajek zapiera dech, natomiast barwne i plastyczne opisy sprawiają, że wyobraźnia czytelnika pracuje na pełnych obrotach. Tu nie sposób nie wspomnieć o wróżkach, maleńkich skrzydlatych postaciach, promieniejących jasnym blaskiem, które zaskakują nas przez cały czas. Te zauroczyły mnie chyba najbardziej. Ich różnorodność wprawia w zachwyt. Mamy wróżkę albinoskę, srebrną wróżkę, włochatą, całkiem przezroczystą, grającą muzykę tak piękną, że krążą o tym legendy i wiele, wiele innych.

Komu polecam? Każdemu, kto kocha bajki w, w których w dodatku jest wartka akcja, a które przy okazji są pouczające i ciepłe. Na pewno polecam wszystkim rodzicom – połóżcie się wieczorem z pociechą i poczytajcie jej, na pewno nikt Wam wtedy nie zarzuci, że zafascynowała Was jakaś tam bajka ;)

poniedziałek, 10 grudnia 2012

PROMOCJA 2!

Notka informacyjna dla tych, którzy nie śledzą na bieżąco :D

Od 13 grudnia w Biedronce będzie można kupić kilka nowości wydawniczych (co prawda nie są to nowości jeszcze ociekające farbą drukarską, ale są na pewno młodsze od "Pana Tadeusza"). Dostępne będą między innymi obie części serii "50 shades", książka Magdy Gessler, Szymona Hołowni czy Katarzyny Grocholi. Za każdy egzemplarz zapłacimy 29,99 (cóż, może nie jest to jakaś wielka promocja, ale zawsze to taniej niż w empiku ;)). Tak więc 13 grudnia książkoholicy winni tłumnie ruszyć do Biedronki :D

sobota, 8 grudnia 2012

Top 10: Najlepsze ścieżki dźwiękowe


"Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu ma blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień."
Ranking "Top 10" został wymyślony i jest sukcesywnie rozwijany już od ponad roku przez Futbolową na blogu kreatywa.net. Dotychczasowe zestawienia znajdziecie TU

Moje zestawienie wygląda tak (kolejność w zasadzie bez różnicy ;)):


Harry Potter i Kamień Filozoficzny, John Williams

Jeden z lepszych score’ów. Możliwe, że jestem nieobiektywna, bo HP to moja ukochana seria, ale nawet przeciwnicy Wybrańca muszą przyznać, że muzyka w Harrym jest bardzo chwytliwa i po prostu świetna W końcu chyba wszyscy kojarzą „Hedwig’s Theme” ;)

Zmierzch i Przed świtem, Carter Burwell
Carter Burwell jest niesamowity. Muzyka, którą tworzy, zapiera dech w piersiach i sprawia, że momenty, o których czytaliśmy w książce, na ekranie zyskują jeszcze więcej. „Bella’s Lualaby” to już hicior, że nie wspomnę o „Bella Reborn” (właśnie sobie włączyłam, tak dla przypomnienia, i mam gęsią skórkę). Świetne. Po prostu świetne.

Nietykalni, Ludovico Einaudi

Kto filmu nie widział, niechaj idzie i patrzy, bo jest niesamowity. Podobnie jak towarzysząca nam w czasie oglądania muzyka. Piękna i chwytająca za serce, idealnie oddająca emocje i poruszająca.


Nigdy w życiu!, Maciej Zieliński

Nie ma chyba kobiety, która nie widziałaby „Nigdy w życiu!”. Moim zdaniem nie istnieje tego typu polska produkcja tak bardzo podnosząca na duchu kobiety, które przechodzą rozstanie. Muzyka jest genialna, na bardzo wysokim poziomie. Raz melancholijna i sprawiająca, że razem z Judytą zapadamy się w świat marzeń, innym razem pobudzająca i niemal skoczna. I oczywiście bardzo zapadająca w pamięć.

Saga „Zmierzch” (soundtrack) – ogólnie

Nie będę się rozdrabniać. Artyści, którzy wzięli udział w tym przedsięwzięciu to sama śmietanka. Wiele osób dzięki „scenie baseballowej” i „Supermassive Black hole” poznało Muse, Paramore nagrali świetne „Decode” specjalnie na potrzeby filmu. Palce w tworzeniu soundtracku maczał też sam Edward Cullen ;) No i w końcu która z nas nie zakochała się w „Turning Page” w wykonaniu Sleeping at last?

czwartek, 6 grudnia 2012

Stosik 02

Dzisiaj skromnie, ale śmiem przypuszczać, że tym razem ilość jest odwrotnie proporcjonalna do jakości ;)


1. Sandra Stawińska - Piętno
2. Jan Grzegorczyk - Jezus z Judenfeldu
3. Nina Reichter - Ostatnia Spowiedź Tom I
4. Jacek Piekara - Przenajświętsza Rzeczpospolita
5. Christopher Moore - Błazen

Dzisiaj miałam Mikołajki jak nigdy. Z Zyzk i S-ka przyszły do mnie "Piętno" i "Jezus z Judenfeldu". Obu jestem bardzo ciekawa, tym bardziej, że nie miałam wpływu na wybór książek, ale opisy na okładkach są bardzo ciekawe i brzmią jak coś, co lubię. Z Allegro w końcu dotarła do mnie "Ostatnia Spowiedź". Mam nadzieję, że i mnie spodoba się tak, jak większości :) Dwie ostatnie to książki, które wygrzebałam przy okazji robienia przedświątecznych porządków. "Przenajświętszą..." kupiłam całe lata temu i nie wiem, dlaczego dotąd jej nie przeczytałam, przecież napisał ją mój ulubiony autor. Podobnie było z "Błaznem". Kilka lat temu poleciła mi tę książkę przyjaciółka, ja kupiłam, no i jak położyłam na półkę, tak leży. Postanowiłam sobie, że najpierw przeczytam wszystkie książki, które mam na półkach, a potem wezmę się za to, co mam na czytniku (a mam tam BARDZO pokaźny zbiór ;)). A jak Wam, kochani, mijają Mikołajki? :)

*****

symtuastic zorganizowała mikołajkowy konkurs, w którym do wygrania jest "Atlas chmur". Wejdźcie, poczytajcie, weźcie udział :)


wtorek, 4 grudnia 2012

Kelly Creagh - Nevermore: Cienie


Autor: Kelly Creagh
Tytuł: Nevermore: Cienie
Wydawnictwo: Jaguar
Opis książki: Drugi tom książki “Nevermore: Kruk”, gotyckiego romansu opartego na twórczości Edgara Allana Poego.
Varen zniknął. Schwytany w pułapkę koszmarnej rzeczywistości, gdzie chore sny Edgara Allana Poego stają się jawą, znajduje się poza zasięgiem żywych i umarłych. Ale Isobel nie zgadza się go porzucić. Rusza do Baltimore, by odnaleźć Reynoldsa, tajemniczego mężczyznę, który co roku spełnia toast na grobie pisarza i który w ciągu ostatnich miesięcy oszukiwał ją i zwodził. Tylko on ma klucz do innego świata...
Ocena: 5.5/6

Pierwszy tom serii pochłonęłam w mgnieniu oka i nie mogłam się doczekać, kiedy w moje ręce wpadnie kolejna część, więc gdy tylko pojawiła się w księgarniach, kupiłam bez wahania.

Akcja powieści rozpoczyna się tuż przed Bożym Narodzeniem. O tym, co naprawdę wydarzyło się w Halloween wie tylko Isobel. Ta wiedza ją przytłacza. Dziewczyna nie ma się komu zwierzyć i nie wie, gdzie szukać pomocy – w końcu nadal chce uwolnić ukochanego z krainy snów. Postanawia odwiedzić Baltimore w dniu urodzin Poego, bo wie, że to jedyna szansa na spotkanie z Reynoldsem, a tylko on zna odpowiedzi na dręczące ją pytania. Kto pomoże Isobel? Czy uda jej się wyzwolić Varena? Kto okaże się prawdziwym wrogiem, a kto przyjacielem?

W tej części obserwujemy, jak wielka zmiana zaszła w głównej bohaterce. Widzimy, jak z każdym dniem zamyka się w sobie coraz bardziej i nikt, nawet najbliższa rodzina, nie potrafi zrozumieć jej zachowań. Granica pomiędzy światem rzeczywistym a krainą snów zaciera się coraz bardziej, aż Isobel traci orientację i w pewnym momencie nie wie już, co jest jawą, a snem. Z pomocą przychodzi Gwen, szalona hipiska, która jest głosem rozsądku czirliderki. Mimo że wciąż upomina Isobel, nadal wspiera ją zarówno duchowo, racząc przy okazji osobliwym poczuciem humoru, które urzeka czytelnika.

Tym razem totalnie urzekł mnie Pinfeathers, zawsze lubiłam tę postać, ale tutaj przechodzi samego siebie. Natomiast Scrimshaw, o którym dowiemy się nieco więcej, jest absolutnie przerażający. Czytając o nim, dostawałam gęsiej skórki. Sama Creagh natomiast wciąga nas w swój świat jeszcze bardziej, zapadamy się w niego głębiej, odkrywamy więcej, dowiadując się coraz to nowszych, szokujących rzeczy. Tak, skończywszy czytać „Nevermore: Cienie”, byłam w szoku i to wcale nie lekkim.

Przyznam szczerze, że jest to jeden z niewielu przypadków, kiedy oprawa graficzna polskiego wydania podoba mi się bardziej niż oryginał. Okładka jest naprawdę świetna i dopracowana w najmniejszym szczególe. Brawo dla Jaguara.

Jedyne, do czego chciałabym się przyczepić, to momentami zbyt wydumane opisy i porównania, które czyta się przyjemnie, ale do czasu. Potem zaczynają już męczyć. Jeśli chodzi o polskie tłumaczenie, już pod sam koniec do szewskiej pasji doprowadzało mnie wszędobylskie słowo „wszakże”, a także drażniąca deklinacja. Wychodzę z założenia, że niektórych nazw własnych, czy też nazwisk, nie powinno się odmieniać. Błędów zapisu w książce też było kilka, więc przydałaby się dodatkowa korekta.

Nie mogę doczekać się kolejnej części. Jeśli autorka nadal będzie trzymała tak wysoki poziom, seria zakończy się tak, że wszyscy roztrzaskamy sobie szczęki o podłogę. Ciekawa jestem, jak Isobel i Varen sobie poradzą. Co będzie, kiedy wszystko się skończy i kraina snów więcej nie będzie dla nich zagrożeniem? Jak Isobel poradzi sobie z rodzicami, których zaufanie wystawiła na ogromnie ciężką próbę? W głowie rodzą mi się coraz to nowe pytania i skręca mnie na myśl, że na odpowiedzi będę musiała czekać jeszcze tyle czasu.

Podsumowując – ta książka jest świetna. Styl Creagh zachwyca, jak zwykle przedstawiła wszystko tak, że widzimy to przed oczami. Moim zdaniem naprawdę warto.

Komu polecam? Oczywiście tym, którzy pokochali pierwszą część i tak jak ja przepadają za Isobel i Varenem oraz ich zakazanym uczuciem. Polecam też tym, którzy interesują się świadomym śnieniem i chcieliby przeczytać przyjemną powieść poruszającą ten temat, a także tym, którzy spragnieni są dobrego i poruszającego paranormalnego romansu.

Seria "Nevermore":
1. "Nevermore: Kruk"
2. "Nevermore: Cienie" ←

sobota, 1 grudnia 2012

Jacek Piekara - Mój przyjaciel Kaligula


Autor: Jacek Piekara
Tytuł: Mój przyjaciel Kaligula
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Opis książki:Zapraszamy w literacką podróż, która zacznie się w antycznym Rzymie, sięgnie mocarstwowej Polski alternatywnego świata i współczesnej Ameryki, a zakończy się na rubieżach naszej Galaktyki oraz w Piekle zapełnionym przez demony i ich ofiary.Piętnaście opowiadań od "twardego" science-fiction, poprzez horror aż do współczesnych opowieści obyczajowych.
Ocena: 5,5/6
„Mój przyjaciel Kaligula” to zbiór opowiadań fantasy Jacka Piekary, które umieszczone są tematycznie w czterech grupach. Przeczytamy o historii, o miłości, o innych światach, a także o piekle czy niebie.  Dowiemy się między innymi, kim był Marek Wibiusz, co tańczy na falach, jaką moc kryje w sobie posążek siedzącego na kamieniu jasnowłosego mężczyzny, a także ile możemy stracić, kiedy brak nam wiary.

Piekara jak zwykle zachwyca stylem i pomysłowością, którymi nie raz nas zaskoczy, i mimo że część tych opowiadań miałam okazję przeczytać w zbiorze „Świat jest pełen chętnych suk”, to przypomnienie ich sobie sprawiło mi niesłychaną radość.

Od każdego z opowiadań ciężko się oderwać, gdyż świat i bohaterowie wykreowani przez Piekarę są tak pasjonujący i tak namacalni, że nagle ich historie stają się naszymi własnymi, że nagle to my czujemy radość, smutek, ból i łzy, o których czytamy. Natomiast łatwość, z jaką autor posługuje się językiem polskim oraz specyficzny humor, którym nas raczy, sprawią, że będziemy się świetnie bawić i na pewno nie będziemy mieli wrażenia, że straciliśmy czas na kiepskie czytadło.

Twórczość autora charakteryzuje się znaczną ilością okrucieństwa i nagości. Brak tu delikatności, niedomówień i litości, a sam Piekara przyznaje, że„cierpi” na dziwną przypadłość, która cechuje się przedstawianiem czarnych charakterów w taki sposób, że zaczynamy im współczuć. Tym razem również nie było inaczej, więc jeśli jesteście ciekawi, jak to wygląda, polecam sięgnąć po „Mojego przyjaciela Kaligulę”.

Porozpływam się jeszcze chwilę nad okładką. Fabryka Słów zwykle bardzo przykłada się do swoich projektów. Popisali się również i tym razem. Okładka, mimo że broszurowa, sama w sobie jest ładna i przyciągająca wzrok. Poza błyszczącymi elementami pod palcami poczujemy wypukłe tłoczenia. Nie wiem, jak Wy, ale uwielbiam takie okładki, bo jeszcze bardziej zachęcają mnie do kupna.

Komu polecam? Osobom, które lubią polską fantastykę pisaną przez najlepszych oraz tym, którzy z ów fantastyką, bądź samym Piekarą dopiero chcą rozpocząć przygodę. Polecam też tym, którzy zwyczajnie chcą przeczytać coś ciekawego i z polotem, bo to książka właśnie dla Was.

P.S. Jak Wam minęły Andrzejki? :) Ja bawiłam się ze stadem dziewięciolatków i dzisiaj leczę moje biedne uszy, które dawno nie miały do czynienia z taką ilością decybeli :P

niedziela, 25 listopada 2012

Christine Feehan - Mroczny książę


Autor: Christine Feehan
Tytuł: Mroczny książę
Wydawnictwo: Amber
Opis książki: Raven, młoda Amerykanka o parapsychicznych zdolnościach, ucieka na koniec świata - przed niechęcią i uprzedzeniami. W mrocznych Karpatach spotyka Mikhaila, księcia Karpatian - ginącej pradawnej rasy. Tylko Raven może ocalić go przed nim samym i rozświetlić noc spowijającą jego duszę. Tylko Mikhail może uleczyć jej rany i obdarzyć wieczną miłością. Łączy ich wyrok przeznaczenia i potęga uczucia. Lecz przeciwko sobie mają tych, w których budzą lęk i nienawiść. Którzy nie spoczną, póki Karpatianie nie znikną ze świata śmiertelników...
Ocena: 2/6
Książkę przeczytałam już kilka lat temu (wtedy było to chyba nieoficjalne tłumaczenie) i pamiętam, że bardzo mi się podobała. Warto nadmienić, że wtedy dopiero zaczynałam przygodę z romansem paranormalnym i nie zdawałam sobie sprawy, że istnieją lepsze książki z tego gatunku.

„Mroczny Książę” opowiada historię Michaiła, księcia pradawnej, wymierającej już rasy Karpatian, który zmęczony swoją nieśmiertelną egzystencją, postanawia popełnić samobójstwo. W ostatniej chwili w jego myśli wdziera się kobieta. Raven posiada parapsychiczne zdolności, a chcąc wykorzystać swój dar, pomaga ujmować groźnych przestępców... nie stroni jednak od grzebania w cudzych myślach. Tym razem jednak, nie ma pojęcia, z kim zadarła. Jak to bywa w tego typu powieściach, ta dwójka zakochuje się w sobie, jednak los bezustannie płata im figle i nie pozwala cieszyć się sobą.

„Mroczny Książę” oraz kolejne części serii to dokładnie ten sam utarty schemat. Jeśli ktokolwiek z Was czytał, wie, co mam na myśli. Jeśli nie czytaliście, postaram się Wam to nakreślić. Wygląda to tak:
  •          zły, mroczny, dziki Karpatianin spotyka kobietę;
  •          odzyskuje możliwość widzenia kolorów (to właśnie daje tym facetom do zrozumienia, że napotkana białogłowa jest tą jedyną i nie mogą bez niej żyć);
  •          kobieta opiera się;
  •          Karpatianin zmusza kobietę do uprawiania seksu (często wbrew jej woli, to żaden problem, najwyżej ją trochę posiniaczy i zniszczy jej psychikę – nic wielkiego);
  •          kobieta nienawidzi Karpatianina;
  •          Karpatianin zmusza kobietę do uprawiania seksu, tym razem odprawiając pradawny rytuał, którym przywiązuje kobietę do siebie;
  •          rozstanie – kobieta uświadamia sobie, że nie może żyć bez Karpatianina (nie wiem, co Wy na to, ale według mnie to typowe objawy syndromu sztokholmskiego);
  •          akcja – ktoś próbuje zabić Karpatianina i jego partnerkę;
  •          seks;
  •          seks;
  •          seks;
  •          smutek;
  •          seks;
  •          szczęście;
  •          seks;
  •          koniec.

Oczywiście każdy Karpatianin jest nieziemsko przystojny i, co rozumie się samo przez się, bardzo hojnie obdarzony przez naturę. Ich partnerki, rzecz jasna, nie szczędzą nam swoich przemyśleń na ten temat. Swoją drogą, to nie do końca to rozumiem. Niby chodzi o wieczną miłość, a w każdym paranormalu czytam o niewyobrażalnych rozmiarów męskości. Nigdzie i nigdy ten aspekt nie został pominięty i szczerze mówiąc, kiedy po kilkuletniej już przygodzie z romansem paranormalnym  czytam takie opisy, nie mogę powstrzymać się przed wywróceniem oczami.

Wracając do książki – można przeczytać jeden tom, ale nie warto czytać kolejnych, bo dalej nic się nie zmienia. Postacie są bezpłciowe i odróżnić je można jedynie po imionach. Ewentualnie po umiejętnościach (bo kimże by byli, gdyby nie mieli supermocy?).

Dziś, po tych kilku latach, biję samej sobie brawo – przeczytałam sześć tomów. Ba! Mam je na półce i nie mam pojęcia, co z nimi zrobić, bo na ich miejscu chętnie widziałabym inne, ciekawsze książki. Niedawno sięgnęłam po siódmy tom, ale nie dałam rady przeczytać nawet jednej strony. Po takiej ilości romansideł, jakie przeczytałam, ta seria jest zwyczajnie przykra.

Komu polecam? Osobom, które dopiero chcą zacząć przygodę z romansem paranormalnym, by wdrożyć się w zasady rządzące gatunkiem.

Dlaczego mimo wszystko daję 2, nie 1? Cóż, pamiętam, jak bardzo podobała mi się ta książka za pierwszym razem i że czasem jednak zaskakiwała (poza tym byłoby to niesprawiedliwe, bo naprawdę nędznym tworem z tego samego gatunku, była „Klątwa Tygrysa”; w porównaniu do niej „Mroczny Książę” to majstersztyk).

sobota, 24 listopada 2012

PROMOCJA!


Każdy kocha promocje. I to promocje wszelkiej maści. Nam, książkoholikom, niestety rzadko trafiają się okazje, gdzie możemy upolować książkę tanio, a ta przy okazji nie ma żadnego defektu. Ale do rzeczy. W Biedronce jest promocja. Wszystkie książki za 14,99. Takim oto sposobem upolowałam to:


Cena z okładki: 29.99, czyli jak najbardziej warto. "Trylogii Czarnego Maga" nie czytałam, ale mam na oku, a "Szepty..." (warto dodać, że w twardej oprawie) będą idealnym sposobem na zaznajomienie się ze stylem Canavan.

Planowałam jeszcze przywłaszczyć sobie "Drugie życie Bree Tanner" (też w twardej), bo wyszłam z założenia, że skoro mam wszystkie części Zmierzchu, to wypadałoby mieć i tę książkę (mimo że najprawdopodobniej przeczytałabym ją za 10 lat), ale rodzicielka powiedziała "NIE", a ja odeszłam smutna, bo w Biedronce nie można płacić kartą. Jak widać, konto bankowe w dzisiejszych czasach to żadne ułatwienie :P

Także pędźcie do Biedry, a bardzo prawdopodobne, że upolujecie sobie coś dla siebie :)

P.S. Kolejna recenzja jutro :)

poniedziałek, 19 listopada 2012

Kennilworthy Whisp - Quidditch przez wieki & Newt Skamander - Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć


Autor: Kennilworthy WhispTytuł: Quidditch przez wieki
Wydawnictwo: Media Rodzina
Opis książki: Książka opisuję dzieje quidditcha od jego początków do teraźniejszości. Dzięki niej można poznać: podstawowe zasady quidditcha, rozmaite zagrania i słynne drużyny.
Ocena: 5/6
„Quidditch przez wieki” opowiada oczywiście historię najsłynniejszej w całym czarodziejskim świecie gry. Quidditch popularnością dorównuje mugolskiej piłce nożnej, jednak w mojej opinii jest o wiele bardziej interesujący i pasjonujący.

Czytając, dowiemy się, dlaczego złoty znikacz został objęty ochroną i co w ogóle ma wspólnego z quidditchem (większość z Was zapewne już się domyśla). Przeczytamy o ewolucji miotły i innych grach miotlarskich. Nauczymy się także zasad rządzących quidditchem i wiele, wiele innych. Ale czy mogłoby być inaczej, skoro książka napisana została przez największego znawcę i – jak sam o sobie mówi – fanatyka gry, Kenillworthy’ego Whispa?

Treść bogata jest w specyficzne poczucie humoru. Na samym początku widzimy listę wypożyczających oraz groźbę wystosowaną przez panią Pince do wszystkich, którzy książkę wezmą do ręki. Przeczytamy również notkę o autorze oraz przedmowę napisaną przez samego Albusa Dumbledore’a.

Książeczka jest niewielkich rozmiarów, z łatwością zmieści się w tylnej kieszeni spodni. Jest cieniutka, ale bardzo treściwa i z pewnością stanowi obowiązkową pozycję dla wszystkich fanów quidditcha oraz dla tych, którzy z samej ciekawości chcieliby dowiedzieć się, jak ta pasjonująca gra ewoluowała na przestrzeni wieków.

Jedyny mankament to taki, że jest po prostu za krótka.

Koszt to 9 sykli i 7 knutów, czyli 10 zł.

******************************************
Autor: Newt Skamander
Tytuł: Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć
Wydawnictwo: Media Rodzina
Opis książki: Jest to książka poświęcona wszystkim magicznym stworzeniom występującym w świecie przedstawionym w Harrym Potterze. Z lektury tej książki możemy się dowiedzieć co jedzą smoki, dlaczego tak groźne są feniksy i wiele innych fascynujących stworzeniach, o których nasi ulubieni bohaterowie uczą się na lekcjach Opieki nad magicznymi stworzeniami.
Ocena: 5/6

„Fantastyczne zwierzęta” to swego rodzaju przewodnik po faunie występującej w „Harrym Potterze” napisany przez Newta Skamandera, który odniósł wiele sukcesów podczas pracy w Ministerstwie Magii.

Na początku, standardowo, znajduje się notka o autorze, a następnie przedmowa autorstwa dyrektora Hogwartu. Przeczytamy też, czym są magiczne zwierzęta i jak bardzo ich istnienia świadomi są mugole.

Zwierzęta oraz ich opisy spisane zostały chronologicznie. Nie zabrakło także Klasyfikacji Ministerstwa Magii, która okaże się niezbędna, kiedy na naszej drodze stanie któraś z tych istot.

Podobnie jak w przypadku poprzedniej książeczki, ta również jest zabawna i napisana tak, jakby treść przeznaczona była wyłącznie dla oczu czarodzieja. Lekturę umilać nam będzie Złote Trio, które raczy nas przeróżnej maści odręcznymi dopiskami (jakżeby inaczej, skoro książka, którą mamy w rękach, jest własnością samego Pottera).

Jedno wiem na pewno – jako mugol (no, może niezupełnie) nie chciałabym spotkać Czerwonego Kapturka, za to chętnie zaopiekowałabym się Nundu (chyba że wcześniej by mnie zjadł). Jeśli te nazwy brzmią Wam obco, polecam przeczytanie tej książeczki.

Koszt niewielki, bo jedynie 9 sykli i 7 knutów .

sobota, 17 listopada 2012

Stosik 01

Trochę tu starszych, trochę nowszych pozycji. Wszystko mam zamiar przeczytać, ale na pewno nie wszystko pod rząd :)

(wybaczcie jakość zdjęcia; jaki fotograf, taki aparat :P)

Od góry:

Z zimną krwią - Truman Capote (wytargałam na Allegro jakieś mega stare wydanie)
Klub Dumas - Arturo Pérez-Reverte
Norwegian Wood - Haruki Murakami
Co Einstein powiedział swojemu fryzjerowi - Robert L. Wolke
Baśniobór - Brandon Mull
Święte blizny - Kathleen Duey
Głód dotyku - Kathleen Duey
Podróżnik WC - Wojciech Cejrowski
Cejrowski - biografia - Grzegorz Brzozowicz
Nevermore: Cienie - Kelly Creagh (czyli to, na co czekałam najbardziej)
Baśnie barda Beedle'a - J. K. Rowling
Księga wiedzy czarodziejskiej - Allan Zola Kronzek (coś dla fanów Pottera)
Mugole i magia - J. K. Rowling i fenomen Harry'ego Pottera - George Beahm

czwartek, 15 listopada 2012

Ogłoszenie parafialne

Witajcie!

Mam dylemat. Po przeczytaniu "Klątwy tygrysa" musiałam trochę odetchnąć i odreagować. Byłam wściekła, że zmarnowałam czas na tę książkę, więc w końcu uległam namowom znajomych i rodziny i wzięłam się za oglądanie "Gry o tron". I zgadnijcie, co się stało. Tak, zakochałam się. Obejrzałam oba sezony w jeden weekend, nie wychodząc z domu i ledwie ruszając się sprzed komputera.

Jak widzicie w "Zapowiedziach", miałam teraz czytać "Cichego wielbiciela" Rudnickiej i owszem, zaczęłam, ale nie mogę. Po prostu nie mogę. Nie umiem się skupić, bo myślami już jestem przy Pieśni Lodu i Ognia. Sami zresztą widzicie, że trochę minęło od ostatniej recenzji. Muszę więc darować sobie Rudnicką na jakiś czas i biorę się za Martina, bo po prostu MUSZĘ wiedzieć, co będzie dalej!

Wybaczcie mi te zmiany, postaram się wkrótce skrobnąć notkę na temat "Gry o tron". Sama nie mogę się doczekać :)

A tymczasem:


P.S. Skoro już jesteśmy przy offtopie, to czy ktokolwiek wybiera się jutro na Przed Świtem 2? Ja jak najbardziej. Tym bardziej, że z tego, co czytałam i widziałam, to film, a przynajmniej jego końcówka, będzie baaaardzo odbiegał od książki. Na to liczę, bo po przeczytaniu czwartej części Zmierzchu czułam coś pomiędzy niedosytem a niesmakiem :P

poniedziałek, 12 listopada 2012

Top 10: Książki, które chcielibyśmy dostać w prezencie


"Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu ma blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień."

Ranking "Top 10" został wymyślony i jest sukcesywnie rozwijany już od ponad roku przez Futbolową na blogu kreatywa.net. Dotychczasowe zestawienia znajdziecie TU.

Dzisiaj pora na "książki, które chcielibyśmy dostać w prezencie". Oto moje typy:

J.K. Rowling - "Trafny wybór" - Trzeba przeczytać. W końcu Jo zawdzięczam swoje dzieciństwo. Kocham ją i basta :D

Evan Mandery - "Q. Ponadczasowa historia miłosna" - czytałam gdzieś recenzję i spodobało mi się, więc mam w planach przeczytanie :)

Krzysztof Spadło - "Marzyciele i Pokutnicy" - treść ponoć równie niesamowita jak okładka, a taki opis kusi mnie baaardzo.

Isaac Marion - "Ciepłe ciała" - widziałam trailer filmu i postanowiłam, że muszę przeczytać, bo fabuła jest niecodzienna.

Jarosław Grzędowicz - "Trupojad. Nie ma ocalenia" - antologia horrorów. Mam "Pokój do wynajęcia", więc pragnę drugiej części.

Peter Hince - "Queen. Nieznana historia" - Queen uwielbiam, odkąd sięgam pamięcią. Przeczytanie to mój fanowski obowiązek :)

Barney Stinson, Matt Kuhn - "The Playbook. Podręcznik podrywu" - nie oglądałam HIMYM, ale Braneya znam lepiej niż własnego ojca dzięki mojej przyjaciółce i przeczuwam, że jest to kawał dobrej lektury :D

George R. R. Martin - "Gra o Tron" - tak naprawdę, to pragnę całej serii. Jestem w połowie drugiego sezony serialu i jestem po prostu zachwycona. Książkę muszę przeczytać, nie daruję. Na ten moment na to mam największą chrapkę.

Trudi Canavan - "Trylogia czarnego maga" - słyszałam wiele dobrych opinii, polecają mi tę serię najbliżsi znajomi. Kimśe bym była, gdybym nie przekonała się na własne oczy?

Kevyn Aucoin - "Makijaż. Sztuka przemiany" - Podziwiam Aucoina, jest jednym z moich guru. Makijaż to moja ogromna pasja i chcę uczyć się od najlepszych.

Kolejność przypadkowa :)

niedziela, 11 listopada 2012

Liebster Blog cz. 2.


„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę" Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

Po raz kolejny zostałam nominowana i to dwukrotnie :)


10 XI 12 zostałam nominowana przez shoko (dzięki :*)

1.Książki w twardej czy miękkiej okładce?
W twardej.

2.Gatunek książek jaki najczęściej czytasz.
Romans paranormalny i fantasy.

3.Tytuł książki, którą najbardziej lubisz.
Harry Potter ;)

4.Co sądzisz o ekranizacji książek?
Dzięki niektórym filmom poznałam świetne książki, chociaż czasem ekranizacje wypadają naprawdę kiepsko. Ale w ogólnym rozrachunku jestem na tak.

5.Której książki już nigdy nie przeczytasz?
"Klątwy tygrysa" (recenzja)

6.Ulubiony cytat.
"Death is the last enemy that shall be destroyed"
~ Harry Potter i Insygnia Śmierci

7.Książka do której jeszcze wrócisz?
1. Harry Potter (do całej serii wracam co i rusz)
2. Igrzyska Śmierci (uwielbiam, ale czytałam z pół roku temu i jeszcze nie ochłonęłam na tyle, żeby sięgnąć po nie znów, bardzo emocjonująca seria)
3. Acheron (uwielbiam całą serię Dark Hunter, ale to "Acheron" wywołuje najwięcej przeróżnych emocji)

8.Jak zaczęła się Twoja przygoda z książkami?
Mój brat wypożyczył cykl inkwizytorski Jacka Piekary. Zainteresowałam się. Mordimera kocham do dziś :)

9.Elegancko czy sportowo?
Elegancko

10.Włosy proste czy kręcone?
Kręcone. Nawróciłam się i przestałam walczyć z własną naturą :P

11. Naturalnie czy makijaż?
Z racji pasji i wykonywanego zawodu: makijaż

Dzisiaj zostałam nominowana przez blaszanyzegarek, której również bardzo dziękuję.

1. Jakie znasz języki? Czy jest jakiś, którego chcesz się nauczyć?
Z obcych jedynie angielski. Niemieckiego nie lubię mimo że wielu próbowało mnie nauczyć ;) Bardzo chciałabym się nauczyć japońskiego.

2. Najładniejsze imię damskie i męskie?
Liliana i Kajetan

3. Książka, która ostatnio przypadła Ci do gustu?
To chyba będzie "Nevermore: Kruk" ;)

4. Najgorsza książka z jaką kiedykolwiek się spotkałaś/spotkałeś?
Ponownie "Klątwa tygrysa" (recenzja)

5. Która ekranizacja książki najbardziej Ci się spodobała?
Uwielbiam Harry'ego i przy Harrym pozostanę.

6. Trzy rzeczy, które chciałabyś/chciałbyś zrobić w życiu?
1. Pojechać na biegun
2. Pójść do wymarzonej szkoły
3. Jeszcze w tym życiu odnaleźć bliźniaczą duszę

7. Najbardziej obawiasz się...?
Z przyziemnych rzeczy: pająków
Z mniej przyziemnych: samotności

8. Bez czego nie potrafisz żyć?
Bez mojego królika

9. Czego nie znosisz w ludziach?
Płytkości, dwulicowości, niesłowności, braku empatii

10. Gdzie chciałabyś/chciałbyś kiedyś pojechać?
Na biegun :)

11. Ulubiona książka/bohater/autor?
książka: Harry Potter
bohater: Mordimer Madderdin
autor: Jacek Piekara

Ponownie typować nie będę, bo inaczej blogosfera zamieni się w bezustanne nominacje :D Moje typy znajdziecie TU.

sobota, 10 listopada 2012

Colleen Houck - Klątwa tygrysa


Autor: Colleen Houck
Tytuł: Klątwa tygrysa
Wydawnictwo: Otwarte
Opis książki: Literacki fenomen! Powieść odrzucona przez wydawców, ukochana przez setki tysięcy czytelników na całym świecie!
Magnetyczne oczy tygrysa.
Pradawna klątwa, którą zdjąć może tylko ona.
Namiętność silniejsza niż strach.
Razem muszą stawić czoła mrocznym siłom.
Czy poświęcą wszystko w imię miłości?
Ocena: 1/6

Będzie dłużej niż zwykle. Muszę się Wam wyżalić.

Ponownie skuszona pozytywnymi opiniami o książce (oraz odrobinkę jej prześliczną okładką), sięgnęłam po nią i ja. Lubię romanse paranormalne, w których występują zmiennokształtni, więc z chęcią zabrałam się za czytanie, ale od początku.

Kelsey to osierocona dziewczyna, która jako świeżo upieczona absolwenta liceum, postanawia zasmakować dorosłego życia. Rozpoczyna pracę w wędrownym cyrku, sprzątając, sprzedając bilety i opiekując się zwierzętami. Jedno szczególnie przyciąga jej uwagę – biały tygrys o magnetyzującym błękitnym spojrzeniu. Dziewczyna z miejsca stwierdza, że zwierzę jest niesamowite – inteligentne i zadziwiająco spokojne. Od tej pory Kelsey spędza z Dhirenem, bo tak tygrysowi na imię, bardzo dużo czasu. Czyta mu poezję, rysuje go w swoim pamiętniku i zwyczajnie do niego mówi. Sielanka kończy się, kiedy do cyrku przyjeżdża Anik Kadam, który proponuje właścicielowi cyrku ogromną sumę za Dhirena. Ten oczywiście zgadza się, a Kelsey pogrąża się w żalu, zdając sobie sprawę, że więcej tygrysa nie zobaczy. I wtedy Kadam proponuje jej wyjazd do Indii, argumentując to tym, że dziewczyna ma cudowny wpływ na tygrysa i będzie to najlepsze rozwiązanie. Kelsey oczywiście zgadza się, na miejscu natomiast okazuje się, że Dhiren to nie zwykły tygrys, ale człowiek, na którego setki lat temu została rzucona okrutna klątwa. Odtąd Kelsey pomaga mężczyźnie w jej zdjęciu, powoli się w nim zakochując. Czy uda im się przywrócić Dhirenowi człowieczeństwo?

Trochę o głównych bohaterach. Jak mogłabym określić Kelsey w kilku słowach? Nabzdyczona „drama queen”. Po pierwsze: zakochuje się w facecie praktycznie wyłącznie dlatego, że jest niemożliwie przystojny. Po drugie: brak logiki, jakim się kieruje, przestając z Dhirenem, zakrawa o chorobę psychiczną. Nie rozumiem, jak można stworzyć tak niedojrzałą postać. Z jednej strony Kelsey uważa siebie za nic nie wartą szarą myszkę, z drugiej uważa, że jest bardzo cyniczna i sarkastyczna. Otóż Kelsey w pewnym momencie stwierdza, że jest za brzydka dla Rena i zaczyna pomiatać nim jak ścierą do podłogi, chcąc go przez to odepchnąć i zagłuszyć swoje uczucia. Bo po co rozmawiać? Rozmowy na ten temat są takie niedojrzałe i w ogóle passe. Kelsey to taka trochę Mary Sue, której wszystko się udaje, jest inteligentna i błyskotliwa (przez całą książkę czekałam na ten przebłysk inteligencji – nie doczekałam się), ale sama nie zdaje sobie sprawy z tego, jaka jest wspaniała. I piękna w dodatku.

Dhiren zwany Renem to książę (oczywiście) zaklęty w tygrysa przez okrutnego niedoszłego teścia. Tak naprawdę nie do końca wiemy, jak to się stało, ale bez tego nie byłoby książki, więc pomińmy ten element. Skoro autorce wydał się nie wart rozwinięcia czy choćby wyjaśnień, to i czytelnik nie powinien się przejmować. Tak więc Dhiren jest wspaniałym tygrysem, który okazuje się jeszcze wspanialszym, oślepiająco pięknym induskim księciem o błękitnym spojrzeniu i uśmiechu rodem z reklam wybielających past do zębów. Dhiren nie ma wad. Jest za to przerysowany do granic możliwości i porównany do ciemnoskórej mieszanki Ryana Goslinga i Roberta Pattinsona. Czy ktoś jeszcze ma wątpliwości, w oparciu o co powstała „Klątwa tygrysa”? Ren to dziwna postać. Im bardziej Kelsey go odtrąca i im bardziej jest w stosunku do niego opryskliwa i chamska (w języku autorki: sarkastyczna i cyniczna), tym bardziej on do niej lgnie i przybiega jak merdający ogonkiem szczeniaczek. Ale żeby nie było tak różowo – Dhiren ma brata, którego Kelsey uwielbia. Nie wiadomo dlaczego, widocznie imponuje jej fakt, że on też się nią zainteresował. A może w iście gówniarski sposób chce wywołać w Renie zazdrość.

Ta książka jest zła. Nigdy nie powinna powstać ani zostać wydana. Rozumiem teraz wszystkich wydawców, którzy odmówili Houck. Ale Houck nie dała za wygraną. Wydała książkę za własne pieniądze. Tak robią tylko dwa rodzaje autorów – ci, którzy są absolutnie genialni, ale ich pomysł po prostu nie trafia do wydawców i ci, którzy są zarozumiali i muszą postawić na swoim, choćby kosztowało ich to cały dorobek życia. Niestety o tych pierwszych krążą jedynie legendy.

Nie rozumiem, jak coś tak płytkiego stało się tak poczytną książką, „literackim fenomenem”. W opisie książki zacytowana została również Fitzpatrick, autorka serii „Szeptem” (ponoć dobrej, miałam zamiar przeczytać, ale teraz trochę zwątpiłam), która zachwyca się „Klątwą tygrysa”. Jak? Jakim cudem? Jak to się stało? Albo "Sama J.K. Rowling chciałaby napisać taką książkę!" - zagotowałam się.

Może i był jakiś pomysł oparty na wrzuconych do jednego gara i wymieszanych legendach wielu kultur. Może i byłoby z tego coś ciekawego, gdyby za pisanie wzięła się osoba z wypracowanym warsztatem, bądź wrodzonym talentem, a nie dziewczyna, która zafascynowana „Zmierzchem” stworzyła coś – nie do końca wiadomo co – a przy okazji miała trochę grosza, żeby zapłacić za wydanie tego tworu, co już samo w sobie daje do myślenia.

Książkę pewnie dałoby się czytać bez obrzydzenia, gdyby autorka darowała sobie dialogi. Drętwe, okropnie zbudowane, bez poczucia humoru, bez polotu, żenujące i żałosne.

Naprawdę jeszcze wczoraj pomyślałam: Okej, nie jest dobrze, ale przeczytam całą serię, bo tak po prostu wypada. Dzisiaj stwierdzam, że jest to absolutnie niemożliwe. Po prostu nie wytrzymam psychicznie, jeśli dalej będę musiała czytać przemyślenia i błyskotliwe uwagi panny Kelsey oraz to, jak bardzo kocha Rena, ale jak bardzo nie może z nim być, dlatego że… Sama właściwie nie wie dlaczego. Podejrzewam, że autorka też nie wie, a ja nie wiem tym bardziej.

Jak zawsze, chcąc podsumować opinię o książce, powinnam napisać, komu polecam. Nie napiszę. Cały nakład powinno się spalić i jak najszybciej o tej serii zapomnieć.


Seria "Klątwa tygrysa":
Klątwa tygrysa 
Wyzwanie
Wyprawa

piątek, 9 listopada 2012

Liebster Blog


„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę" Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował." 


Za nominację dziękuję Natashy :* 

1. Jaka jest Twoja ulubiona książka? 
Harry Potter. Bezapelacyjnie. 

2. Z jakim autorem chciałabyś się spotkać? 
Trudne pytanie, jest wielu takich autorów. Jednak najbardziej chciałabym się spotkać z J.K. Rowling i Jackiem Piekarą. 

3. Czy lubisz książki podróżnicze? Jaki kraj najbardziej chciałabyś odwiedzić? 
Uwielbiam. Hm, nie wiem, czy można nazwać to krajem. Marzy mi się podróż na biegun. Bez różnicy który. 

4. Jakie jest Twoje zdanie na temat współpracy z wydawnictwami/portalami/autorami? 
Jestem jak najbardziej na tak. Taka współpraca to obopólne korzyści i nikt na tym nie traci. Ważne tylko, by obie strony były wobec siebie szczere. 

5. Ulubiony gatunek literacki? 
Oj, ciężko. Jednego nie umiem wybrać, ale jeśli mogłabym dwa, to będą to romans paranormalny i fantastyka. 

6. Co najbardziej cenisz sobie w blogosferze? 
Życzliwość wielu osób i fakt, że spotykam tu ludzi z podobnymi pasjami i zainteresowaniami. Poza tym to taka moja odskocznia i zwyczajnie lubię tu przebywać. 

7. Ulubiony męski bohater literacki? :D 
Mordimer Maddredin (to chyba jedyne pytanie, na które odpowiedziałam bez zastanowienia :P) 

8. Co myślisz o popularnych ostatnio książkach z zabarwieniem erotycznym? (m.in. Rozkosz nieujarzmiona, 50 twarzy Greya) 
Lubię czytać takie książki, nie przeczę, jednak drażni mnie fakt, że wystarczy napisać mnóstwo scen erotycznych, dodać bardzo przeciętną fabułę i nagle okazuje się, że pisać i wydawać każdy może, książki stają się bestsellerami, a tymczasem bardzo dobre książki leżą na półkach i zbierają kurz. Na pewno nie jest to ten rodzaj literatury, który mogłabym czytać li i jedynie. 

9. Po jaką książkę/gatunek literacki na pewno nie sięgniesz? 
Nie cierpię większości książek z dziedziny astropsychologii. Uważam, że laik nie powinien zabierać się za stosowanie magii czy różnego typu rytuałów w praktyce. To zwyczajnie niebezpieczne. Owszem, poszerzanie wiedzy jest ok, ale jak znam życie, wiele osób nie poprzestaje na przeczytaniu książki. 

10. Co sądzić o audiobookach i ebookach? 
Nie przepadam za audiobookami, natomiast ebooki bardzo lubię. Posiadam czytnik, więc ciężko byłoby nie lubić ;) 

11.Jak widzisz przyszłość papierowych ksiażek, czy są zagrożone? Wypierane przez ebooki i audiobooki? 
Przyszłości książek, czy to papierowych, czy elektronicznych, nie widzę w różowych barwach. Coraz mniej ludzi sięga po książki i jest to bardzo smutne. Jeśli chodzi o to, czy ebooki/audiobooki mają szansę wyprzeć książki w formie tradycyjnej – absolutnie nie. Chyba większość ludzi woli je w takiej postaci, w tym ja sama. Fakt, że posiadam czytnik, wynika tylko i wyłącznie z mojej wygody. Lubię czytać w podróży, a w takim urządzeniu mieści się sporo książek, nie jest ciężkie, nie zaginają się rogi i nie niszczy okładka ;)



Do „Liebster Blog” nominuję: 














Moje pytania: 

1. Jak wiele czasu poświęcasz dziennie bloggerowi? 

2. Jakie cechy cenisz w ludziach najbardziej? 

3. Czy kiedykolwiek, prowadząc bloga, miałaś chwile zwątpienia? 

4. Najgrubsza książka, jaką przeczytałaś? 

5. Książka, której przeczytania żałujesz i nikomu nie polecasz? 

6. Ulubiona seria książek? 

7. Lubisz ekranizacje książek? Jeśli tak, to które jest Twoją ulubioną? 

8. Ulubiona epoka literacka? 

9. Co sprawia, że czujesz się szczęśliwa? 

10. Co lubisz robić oprócz czytania? 

11. Co sprawia, że śmiejesz się do łez?

środa, 7 listopada 2012

Kelly Creagh - Nevermore: Kruk


Autor: Kelly Creagh
Tytuł: Nevermore: Kruk
Wydawnictwo: Jaguar
Opis książki: Uporządkowane życie Isobel, kapitan szkolnej drużyny czirliderek, właśnie zaczyna się walić. Pan Swanson, nauczyciel literatury, wymyślił następny ze swoich koszmarnych projektów. W parach. I kazał Isobel pracować razem z Panem-Ciemności-Varenem, niesympatycznym, wykolczykowanym gotem, z którym nikt z klasy nie zamienił nigdy bodaj jednego słowa. Może dlatego, że z kamieniami ciężko rozmawiać?
Przy bliższym poznaniu Varen okazuje się jeszcze mniej czarujący, niż się zapowiadało. Wesoły jak cmentarzysko, ciepły jak granitowa płyta, a na dodatek potwornie zgryźliwy.  Walcząc z uczuciem, że podpisuje cyrograf, Isobel przystępuje do projektu. W końcu wspólna praca nie będzie trwała wiecznie...
Ocena: 5/6

Chyba po raz pierwszy w życiu sięgnęłam po książkę wiedziona okładką. I chwytliwym tytułem. Nie czytałam opisu, nie czytałam recenzji, po prostu wzięłam i zaczęłam czytać. Dopiero w połowie lektury zaczęłam sprawdzać recenzje i oceny i pokiwałam głową z uznaniem. Nieźle, naprawdę nieźle.

Losy Isobel - cheerleaderki, typowej amerykańskiej "it girl", która ma kochającą rodzinę, chłopaka i przyjaciół, oraz Varena - zamkniętego w sobie gota łączy szkolny projekt na lekcję angielskiego. Varen decyduje o temacie projektu, którym będzie Edgar Allan Poe. Początkowo niezbyt do siebie przekonani, podczas pracy nad projektem zbliżają się do siebie. Varen odkrywa, że Isobel wcale nie jest pustą skaczącą dziewczyną, a Isobel dostrzega w Varenie wrażliwego i czułego człowieka. Chłopak ma jednak poważne kłopoty. Bynajmniej nie w tym świecie.

Varen – zdecydowanie ten typ bohatera, w którym można się zakochać. Romantyczny, wrażliwy, tajemniczy. Skryty i milczący, ale inteligentny. Można wypisywać w nieskończoność. Nic dziwnego, że Isobel przepadła. Przepadłam również ja i wiele innych blogerek. Mogłoby się wydawać, że takiego „Varena” widziało się już w telewizji czy w książkach nie raz, a jednak jest coś – coś, co ciężko nazwać – co tak bardzo wyróżnia Varena spośród innych „Varenów”.

Podczas czytania pomyślałam – kurczę, co jest niby tak wyjątkowego w tym, co ich łączy? Mnóstwo już było w literaturze, filmie i nawet w realnym życiu par, które były swoimi przeciwieństwami. Ale potem, w miarę zagłębiania się w historię, zdałam sobie sprawę, że przecież o to w tym właśnie chodzi. Oboje tak różni, ale łączą ich te same pragnienia i kiedy w końcu odnajdują się nawzajem, są zafascynowani i zaskoczeni osobą, którą odkrywają pod maską cheerleaderki i gota. Są młodzi i zakochani, a miłość sprawia, że są w stanie przenosić góry i pójść za sobą na koniec świata, bez względu na to, który ze światów to będzie.

Uwielbiam książki, w których autor popuszcza wodze fantazji, a Creagh miała tu pełne pole do popisu. Bo czy wyobraźnia może być bardziej nieograniczona niż we śnie?

Autorka stworzyła niesamowity świat. Mroczny, przygnębiający i melancholijny, ale jednocześnie żywy i barwny. Świat, w którym można być kimkolwiek, jeśli ma się wystarczająco dużo odwagi i wyobraźni.
Styl i bardzo obrazowy język, jakimi posługuje się Creagh sprawia, że czytelnik czuje, jakby raczej oglądał film niż czytał książkę, choć – nie powiem – momentami miałam mętlik w głowie. Działo się za dużo rzeczy w jednym czasie i nie nadążałam, przez co musiałam wracać do niektórych fragmentów.

Coś czuję, że teraz „Opowieści niesamowite” Edgara Allana Poe nie będą już długo zbierały elektronicznego kurzu na Kindle’u. To piękne w literaturze, że przeczytanie jednego skłania do przeczytania drugiego, że jest w stanie zainteresować nas czymś, co dotąd wydawało się nie tak bardzo atrakcyjne. Następuje swego rodzaju reakcja łańcuchowa, co cieszy zapewne nie tylko mnie, ale też wielu nauczycieli języka angielskiego w amerykańskich szkołach.

Komu polecam? Fanom romansu paranormalnego i miłości, która płonie tym większym żarem, im więcej po drodze przeszkód. Początkującym w dziedzinie świadomego śnienia, którzy przyswoją pewne przydatne wskazówki w bardzo przyjemny sposób. I w końcu  tym, którzy spragnieni są lektury o miłości niewinnej i niedorosłej, ale silnej i stanowczej.

Z niecierpliwością czekam, aż kolejny tom wpadnie w moje ręce. Już zacieram łapki, a tymczasem wystawiam „Nevermore: Kruk” mocną, w pełni zasłużoną piąteczkę.

Seria "Nevermore":

1. "Nevermore: Kruk" ←
2. "Nevermore: Cienie"

poniedziałek, 5 listopada 2012

Opracowanie zbiorowe - 31.10 Halloween po polsku


Autor: Różni
Tytuł: 31.10 Halloween po polsku
Wydawnictwo: Self publishing
Opis książki: Eksperymentalny zbiór opowiadań grozy. Ponad 20 polskich autorów, ponad 30 niesamowitych opowiadań. Daj się porwać wyjątkowej atmosferze wieczoru Halloween!...
Ocena: 3-/6

Z „31.10 Halloween po polsku” miałam, jak widzicie, lekką obsuwę. Będzie króciutko, bo i też nie mam zbyt wiele do powiedzenia na temat tego zbioru.

Obiecywałam sobie przeczytać, ale nie nadarzała się okazja, więc zawsze odkładałam na później i tak minął rok. Pomyślałam, że okres przed Halloween będzie doskonały na tę właśnie pozycję. Recenzję miałam napisać właśnie na 31.10. Dlaczego tak się nie stało? Już wyjaśniam.

„Halloween po polsku” to zbiór opowiadań. Krótszych, dłuższych, o różnej tematyce, wszystko miały jednak łączyć strach i groza. Niestety, nie było ani strachu, ani grozy, ani nawet dreszczyku emocji. Niektóre historie, mimo dostrzegalnej iskry niezwykłości, nijak miały się do Halloween, a im dłużej czytałam, tym bardziej byłam rozczarowana. Owszem, zdarzały się perełki. Jedną z nich jest opowiadanie Kingi Ochendowskiej „Tajemnica Albionu”. Doskonale skonstruowane, o uwielbianej przeze tematyce, słowem – świetne. Problem w tym, że jedno opowiadanie nie ratuje całej książki, a ta jest po prostu mierna i dlatego miałam problemy z jej przeczytaniem. Nie wciągnęło mnie ani trochę, do samego końca, mimo różnorodności języka i stylu, bo w tym przypadku jest naprawdę bogato. Szkoda, tym bardziej, że w projekcie brały udział znane mi osóbki, których twórczość poznałam wcześniej i wiem, że stać je na wiele więcej.

Z początku myślałam sobie, że może ogarnęła mnie taka znieczulica po ostatniej lekturze i jakoś próbowałam się jednak przekonać do „Halloween…”, ale z drugiej strony dzieło powinno bronić się samo. Jeśli coś jest przerażające i porywające, to mnie zwyczajnie przerazi i porwie, podczas gdy wyżej wymieniona nawet mnie nie zaskoczyła. To, co zaskakuje w jej przypadku to na pewno fakt, że wersję elektroniczną można pobrać za darmo.

Czy sięgnę po kolejną część? Nie wiem. Mam ją w swoich zbiorach, ale póki co nie palę się do jej przeczytania. Może kiedyś, przy okazji kolejnego Halloween.

Lekturę mogę polecić tym, którzy lubią krótkie historie, dopiero zaczynają z powieściami grozy i chcą jakoś wdrożyć się w temat. Myślę, że w tej sytuacji „Halloween po polsku” sprawdzi się. Ci natomiast, którzy chcą sięgnąć po tę pozycję, by się przestraszyć i poczuć dreszczyk –  odradzam. Może Was spotkać zawód i rozczarowanie.

linkwithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...